Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

czwartek, 19 marca 2015

Wypad do Anglii - restauracja Jamie'go Olivera w Bristolu

UWAGA Ponizsze tresci nie sa dostosowane do osob, ktore jeszcze nie jadly obiadu, badz chociaz malej przekaski. Czytajac i ogladajac ponizsze zdjecia na glodniaka, robicie to na wlasna odpowiedzialnosc! :)
..po tym całym zwiedzaniu Bath, przyznam szczerze, że zgłodnieliśmy, a na obiad wybraliśmy się do restauracji Jamiego Olivera - Jamie's Italian w Bristolu. Ogladajac programy Jamie'go zawsze zaskakiwalo mnie, ze te wszystkie dania, mimo roznorodnych skladnikow wydawaly sie tak proste i szybkie w przygotowaniu, jak tak patrzylam na Jamiego; Gordona czy Nigelle zawsze myslalam 'gotowanie, pfff  bulka z maslem', fakt faktem jest duzo rzeczy, ktore sa latwe i proste w przygotowaniu, ale bulka z maslem to nie jest, nie wszystko.
Jak tylko Sonia, powidziala mi o tym, ze restauracje Jamie'go znajduja sie tak blisko, musielismy skorzystac z okazji i sprobowac co za pysznosci tam serwuja. W Bristolu ku mojej uciesze jest wloska restauracja Jamiego, ahhh makarony, wiec po prostu musielismy tam pojechac! Karta prezentowala sie tak pieknie, co jedna pozycja to lepsza, ze mialam problem z wybraniem co chce zjesc.


Zaczelismy napojami, bo zdecydowanie sie na jakies danie zajelo nam na prawde duzo czasu, poza Moim, ktory za wloska kuchnia nie przepada i od razu wybral sobie steka.
Od lewej Jamie's special - piwo Liberta 5% (£4.30) , Refresher (£3,50) - przepyszne polaczenie soku grejpfrutowego z cytrynowym i Homemade Lamonade (£2.95).


Podjelismy meskie decyzje i wybralismy te o to pysznosci.
10-oz Bone-In Rib Steak (£22.50)
Jak opisane w karcie 'gotowane do gustu i serwowane z wlasciwej strony z pieczonymi pieczarkami, cytryna i frytkami.


Porcinni Fettuccine (duza porcja, £11.50)
Makaron z dzikimi grzybami, czosnkiem, bialym winem, cytrynowa gremolata, parmesanem i ziolami.


Jamie's Sausage Pappardelle (duza porcja, £11.95)
Makaron z koprem wloskim, kielbasa wieprzowa, parmezanem, ziolami i bulka tarta.
Crispy Porcini Muschroom Arancini (£5,50 za trzy)
Smazone kule - borowikowe risotto z mascarpone i arabiata.


Our Famous Prawn Linguine (duza porcja, £13.50)
Makaron ze smazonymi czosnkowymi krewetkami z pomidorami i chili.


Sprobowalismy wszystkich potraw i musze przyznac ze bylo przepysznie! Jesli mialabym wybierac to najslabiej z nich wszystkich wypadlo chyba Sausage Pappardelle, a najlepiej Porcini Fettuccine, ktore bylo idealnym delikatnym polaczeniem bialego wina i mascarpone z grzybami - niebo w gebie. Krewetki w Prawn Linguine byly soczyste i bardzo delikatnie czosnkowe, czuc je bylo dopiero po pierwszym 'przerzuciu', pomidory sie rozplywaly, z uwagi na problemy z zoladkiem poprosilam o sladowe dodanie chili, bylo one ledwo wyczuwalne.
Po takiej porcji makaronu bylismy porzadnie najedzeni i tylko ja, skusilam sie na deser. I powiem Wam tak - nie zaluje, ten sernik to byla czysta magia!
Amalfi Lemon Meringue Cheescake (£5.50)
Cytrynowy spod na pomaranczowym sosie, na nim delikatna jak chmurka warstwa serka i pianki, wszystko polane sosem z porzeczkami - rozplywalo sie w ustach. Na sama mysl o tym serniku dostaje poteznego slinotoku.. bylo warto tak zgrzeszyc :)


Mimo dosc wczesnej godziny, bo w restauracji bylismy o 12ej, wiekszosc stolikow byla juz zarezerwowana, a i co chwile przychodzili nowi goscie. Samo miejsce wspominam bardzo przyjemnie, wystroj dosc stonowany, moglabym powiedziec ze nowoczesny, napewno nie w angielskim stylu. Obsluga byla bardzo, ale to bardzo mila, wszystko nam wyjasnila i doradzala w wyborze dan, a na ich podanie wcale nie musielismy czekac zbyt dlugo. Na prawde bylismy zadowoleni z jedzenia, ale z sernika to juz przede wszystkim :)
Jesli bedziecie w Anglii, to z reka na sercu polecam Wam restauracje Jamie'go, jest ich tam na prawde bardzo duzo, a na jedzeniu na pewno sie nie zawiedziecie, wyjdziecie najedzeni i zadowoleni, tak samo jak my.
Na mojej liscie do odwiedzenia jest jeszcze restauracja Gordona Ramsey'a, moze kiedys.. :)
Mam nadzieje, ze nie zasliniliscie klawiatury i podobal sie Wam ten wpis.
A moze ktos z Was byl w restauracji jednego ze znanych kucharzy? Chetnie poslucham Waszych opinii w komentarzach.
Milego czwartku,
Pat.


Ponizsze zdjecia restauracji, zrodlo: google.



niedziela, 15 marca 2015

Wypad do Anglii - 5 o'clock, Corfe Castle i Bath

O ile Fish & Chips jest obowiązkową potrawą w czasie wyprawy nad angielskie morze to obowiązkowym napojem będzie.. angielska herbata i koniecznie Earl Grey, o słynnej godzinie - 5 o'clock. I tak też było z nami, nie mogliśmy ominąć tego punktu programu, w Swanage, o którym pisałam w poprzednim wpisie,  w jednej z bocznych uliczek znaleźliśmy małą, urokliwą kawiarenkę Love, Cake, etc. Długo się nie zastanawiając zamówiłam Earl Grey, podana została nam w pięknych dzbanuszkach i porcelanowych angielskich filiżankach, jak widać na zdjęciu, filiżanki i spodki były nie do pary, ale za to bardzo śliczne.
 

Kawiarenka była dość mała, bardzo przyjemnie urządzona, można było kupić w niej domowe wyroby takie jak dżemy, angielskie wina, oliwy, sosy a także herbaty liściaste i ciasta. 





Warto było usiąść na chwilę, delektować się angielską herbatą, idealne miejsce na babskie spotkania i pogaduchy przy herbacie, uwielbiam takie miejsca. 


Po słynnym 5 o'clock, ruszyliśmy w drogę powrotną, cały dzień na nogach powoli dawał nam się we znaki, a na powrót została nam jeszcze jedna mała atrakcja, mianowicie zamek Corfe Castle wznoszący się na górze miasta o tej samej nazwie.


Corfe Castle został wybudowany w XI wieku przez Wilhelma Zdobywcę a w wieku XII przebudowany przez Henryka I. Podczas Angielskiej Wojny Domowej zamek uległ zniszczeniom i Parlament zdecydował o Jego zburzeniu, do stanu obecnego. Zamek jest otwarty dla zwiedzających i z tego co wyczytałam to był jednym z częściej odwiedzanych zamków w 2010 roku. Muszę przyznać szczerze, że wrażenie robi ogromne, wdzięczy się pięknie w słońcu i jest chyba jednym z wyżej położonych w tej części Anglii. 



Po drugiej stronie Corfe Castle znajduje się The Parish Church of Saint Edward King and Martyr, kościół prawdopodobnie został wybudowany w XII wieku, został nazwany po Królu Edwardzie Męczenniku, który został zamordowany w 978 roku na zlecenie Królowej Elfridy, Jego macochy. Legendy mówią, że ciało zostało ukryte w ruderze gdzie znalazła je niewidoma kobieta, która po tym wydarzeniu odzyskała wzrok. W miejscu ukrytego ciała, stoi obecnie kościół.





W niedziele, ostatniego dnia naszego pobytu wybraliśmy się do Bath w hrabstwie Somerset, miasta w którym mieszkała Jane Austen. Miasto położone jest w pobliżu rzeki Avon, w miejscu gdzie występowały wody geotermalne, a kolonizatorzy rzymscy korzystając z okazji występowania tu wód geotermalnych, wybudowali łaźnie i świątynię. W 973 roku w Bath na króla koronowano Edgara, ojca Edwarda Męczennika o którym wspominałam powyżej. Bath w 1987 roku uzyskało status dziedzictwa światowego, w czasach georgiańskich było popularnym ośrodkiem wypoczynkowym, z tego też okresu pochodzi wiele budowli w Bath. Obecnie jest centrum kulturalnym, uniwersyteckim i turystycznym. To właśnie budowle z okresu georgiańskiego robią największe wrażenie i nadają urok miasteczku.

Jednym z piękniejszych miejsc i budowli w Bath jest Royal Crescent, obecnie hotel i Georgiańskie Domowe Muzeum, gdzie znajdują się mieszkania i biura.W Royal Crescent były kręcone też sceny do telewizyjnej wersji Perswazji, Jane Austen.


Kierując się w dół od Royal Crescent w stronę centrum miasta, natrafimy na kolejną piękną budowle z okresu georgiańskiego, The Circus. Jest to trzy częściowa budowla, każda o tej samej długości, owalnego kształtu, wybudowana w XVIII wieku.




Prawda, że robi wrażenie?! 
Od The Circus udaliśmy się dalej w dół, do centrum miasta i mijaliśmy na przykład tę przecudną lampę, coś pięknego.


Bardzo oryginalne 'ogródki' w części piwnicznej.


A także wejścia do domu od części piwnicznej.


Jak się okazało kobiety w Bath są bardzo uprzejme i ściągają buty przed wejściem do domu :)


Piękne angielskie wystawy w księgarni, wspominałam już kiedyś, że marzy mi się księgarnia albo ogromna biblioteka..?!



Souvenir shop, do którego musiałam wejść i kupić pamiątkę, a jaką, dowiecie się kolejnym razem..



I w końcu doszliśmy do.. 


..przepięknego kościoła znanego pod nazwą Bath Abbey, wybudowanego w X wieku a przebudowanego w XII i XVI wieku.




Prawda, że przepiękny? Miasteczko Bath bardzo, ale to bardzo przypadło mi do gustu, budynki były przepiękne, przy słonecznej pogodzie na pewno o wiele lepiej prezentowały by się na zdjęciach, ale uwierzcie mi, są przepiękne. Bardzo spodobał mi się ten stary angielski styl, taki sam jaki widziałam w angielskich filmach, zawsze mnie tam zachwycał, taki książęcy, wyniosły, jak z bajki.

Po tym całym zwiedzaniu, przyznam szczerze, że zgłodnieliśmy, a na obiad wybraliśmy się do restauracji Jamiego Olivera - Jamie's Italian w Bristolu, do której zabiorę Was przy następnym wpisie :)

Mam nadzieję, że podobała Wam się krótka wycieczka po Anglii.
Przy następnym wpisie będzie smacznie, także przygotujcie się, nie wchodzić na bloga na głodniaka :) 

Miłej niedzieli Wam życzę,
Pat.





czwartek, 12 marca 2015

Wypad do Anglii - przepiękny Durdle Door i Swanage

Jak to mówią, to co dobre - szybko się kończy, tak samo było z naszym wypadem do Anglii w odwiedziny do Mojej Kochanej Soni, autorki tego bloga,  dni minęły bardzo szybko, mimo, że byliśmy tam 5 dni, pięć pięknych słonecznych dni, co do Anglii jest niepodobne. Szczerze mówiąc to chyba mamy jakieś fory gdzieś tam na górze, bo w zeszłym roku na naszym weekendowym wypadzie do Soni, pogoda tez była idealna, nie żebym narzekała, ciszyłam się ogromnie, bo dzięki pogodzie mogliśmy coś nie coś tej Anglii zobaczyć.

Wyjazd owocował w piękne widoki i dobre jedzenie, czyli to, co tygryski lubią najbardziej. Dzisiejszym wpisem chciałam pokazać Wam jakie piękne miejsce skrywa Anglia, południowa Anglia. O Durdle door słyszałam już co nie co jako nastolatka, kiedy to bardzo interesowałam się geografią, lubiłam szperać w internecie i znajdować jakieś ciekawe miejsca, które, zawsze mówiłam, że chce odwiedzić. Takich miejsc na mojej liście jest bardzo dużo, mam nadzieję, że większą część z nich uda mi się zobaczyć, całe życie przede mną, prawda?! Przypomniałam sobie o Durdle door, kiedy to Sonia przeniosła się do Anglii i sama odwiedziła to miejsce, o jaka była moja radość, że jest tak blisko i  że podczas tego wypadu, uda mi się tam pojechać. Durdle door jest najcześciej fotografowanym miejscem Wybrzeża Jurajskiego, bardzo często można znaleźć go na pocztówkach z południowej Anglii i wcale się nie dziwię, miejsce przepiękne, warte zobaczenia. Myślę, że robi wrażenie przy każdej pogodzie, przy słonecznej ma po prostu jeszcze to coś co sprawia, że chcesz się zatrzymać i pomyśleć.

Na małą wycieczkę krajoznawczą wybraliśmy się w piątek, trzeciego dnia naszego pobytu. Na naszej liście były Durdle door i Swanage. Na żadnym z nich się nie zawiodłam, dwa urocze miejsca, od których biło spokojem i harmonią. Na pierwszy ogień poszło Durdle door, droga do niego, od Yeovil, miejsca zamieszkania Soni, zajęła nam około 1,5 godziny, po drodze mijaliśmy piękne staroangielskie budynki i farmy, więc droga wcale się nie dłużyła. Gdy dotarliśmy na miejsce naszym oczom ukazały się najpierw domki letniskowe, a potem ogrom błękitu. Zaparkowaliśmy samochód i nie wiem jak było z innym, ale moje oczy radowały się widokami. Zachwycał mnie błękit i jego odcienie. Na samej górze, nie było jeszcze widać zatoki, zaczęliśmy więc nasz spacer w dół..




A na dole..cuda. Wyłoniła się przepiękna, morsko-zielono-błękitna zatoka, nie potrafię nawet określić koloru w jakim mieniła się woda, robiła ogromne wrażenie.



Po prawej i lewej stronie Durdle door, rozciągają się kamieniste plaże i wapienne klify, które mieniły się w słońcu kilkoma kolorami, widoki zapierały dech w piersiach.


Zaczęliśmy kierować się w dół, trochę ostrym ale momentami także i delikatnym zejściem i w końcu naszym oczom, ukazał się on..


Piękny, delikatnie wychodzący w morze, fikuśnie zakręcony Durdle door. Nie mogłam od niego oderwać oczu, widok był tak spokojny, uspokajający, fale obijały się o jego brzegi, uszy pieścił delikatny szum cofanych przez fale kamieni, było po prostu idealnie.


A z bliska prezentował się jeszcze piękniej, czyż nie?! Mogłoby się wydawać, że to nie Anglia, że to zdjęcie było zrobione w jakimś wakacyjnym okresie, ale nie, Kochani zapewniam Was, to Anglia, 6ego marca bieżącego roku.


Po paru godzinach cieszenia oka wspaniałościami jakie oferowała nam zatoka i fikuśny łuk, postanowiliśmy wybrać się do kolejnego punku na naszej wycieczkowej liście, mianowicie Swanage, małego nadmorskiego miasteczka.

Swanage jest oddalone od Durdle door około pół godziny jazdy samochodem, a po drodze było jeszcze więcej urokliwych dróg i budynków, nie wiedziałam w którą stronę mam patrzeć, głowa tylko chodziła mi na prawo i lewo.


Swanage to małe miasto, ze śliczną plażą i molo. Tak samo jak w przypadku Durdle doora, biło tu spokojem, słychać było szum fal i skrzeczenie mew. Udaliśmy się na mała wycieczkę uliczkami miasta i na plaże.




Wrażenie na mnie robiła staroangielska zabudowa, taką jaką widziałam zawsze w filmach i pamiętam, że zastanawiałam się czy rzeczywiście tak wszystko w Anglii wygląda. Nie zawiodłam się, niskie budyneczki z szarej cegły radowały moje oczy, bardzo podobał mi się ten styl. 



Na molo mieliśmy okazję, zjeść angielskie lody i nakarmić parę mew wafelkami.



A po zwiedzaniu przyszedł czas na obowiązkowego w Anglii, zwłaszcza przy plaży - fish & chips'a! Nie mogliśmy sobie odmówić, zapachy były obłędne. Zdecydowaliśmy się na dorsza i porządną porcje frytek, być w Anglii i nie spróbować fish&chips'a?! Zbrodnia :)



Na dzisiaj będzie na tyle, jeszcze wrócę do Was z widokami, które zachwycały mnie w Anglii i pysznym jedzeniem. Powyższe zdjęcia były robione aparatem aparatem Sony Cyber-shot TX-30, o którym pisałam Wam przy okazji tego wpisu, a zdjęcia z Sonią, kamerką GoPro.

Spodobały się Wam angielskie widoki? Byliście może w Anglii i macie miejsca godne polecenia?
Chętnie o nich poczytam :)

Miłego,
Pat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...