Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 9 grudnia 2014

14 gadżetów do domu, które chciałabym mieć.

Jak każda kobieta lubię wszelkie gadżety do domu, które ułatwiają życie, są przyjemne dla oka i przydatne w codziennym życiu. Co jakiś czas napotykam na internecie nowe, coraz bardziej innowacyjne gadżety i lista tych, które chciałabym mieć, z dnia na dzień rośnie i mam nadzieję, że gdy już wyniosę się na własne 'M', część z nich kupię. Chciałam pokazać Wam parę z nich, może znajdziecie coś co i Wam się spodoba. Najwięcej z nich to gadżety, które chciałabym mieć w kuchni, bo przecież kuchnia to najważniejsze miejsce w domu, zaraz po niej jest sypialnia, salon i łazienka. Lubię ład i porządek w kuchni, wszystkie przyprawy posegregowane, makaron, mąka, wszystko musi mieć swoje miejsce. W uporządkowaniu niektórych rzeczy mogą pomóc uchyty, piękne stalowe, można na nich powiesić kubki, chochle, papiery do wycierania do rąk, folie i ściereczki. 

1. Uchwyty do kuchni

Powiedzcie sami czy to nie wygląda pięknie? Wszystko poukładane, ma swoje miejsce, tak jak powinno być :)

2. Uchwyt do cebuli 


Czy tylko ja mam taki wielki problem z krojeniem cebuli? Kroję cebulę, a środkowe warstwy uciekają spod noża i ładna, symetryczna kostka za nic świecie z tego nie wyjdzie. Obojętnie w jaki sposób bym nie kroiła cebuli ona i tak będzie przede mną uciekać. Myślę, że ten uchwyt byłby bardzo pomocny, jak myślicie?!

3. Stelaż do szafki narożnej 

Tutaj nie będę się za dużo rozpisywać, no po prostu must have mojej przyszłej kuchni, szafki narożne nie są ustawne ani funkcjonalne, no chyba, że masz gotowy stelaż do takich szafek. Możesz spokojnie sobie wszystko ułożyć, i nie musisz za każdym razem wyciągać wszystkiego żeby dostać się do rzeczy, która znajduje się na końcu szafki. Stelaże można dostać w różnych wymiarach a także dostosować je do własnych potrzeb.

4. Organizery do szuflad 


Jak już wiecie lubię ład i porządek, więc i w szufladach wszystko musi być na tip top. Nie wyobrażam sobie 'latających' luzem sztućców czy worków na śmieci, no po prostu nie.

5. Miarka do makaronu


Czasami wydaje mi się, że tylko ja nie wiem ile makaronu trzeba wydzielić żeby jedna bądź dwie osoby się najadły, ale nikt wtedy nie wpadł by na pomysł zrobienia takiej miarki, prawda?! Więc nie mam się co martwić, problem ten dotyka większej ilości osób. Jaką zasadę wyznaje Mariolka?! A octu daj na oko! No to ja na oko daje makaron :) myślę, że to gadżet, który warto by dodać do swoich kuchennych przyborów.

6. Silikonowe nakładki do piekarnika i rękawice


Ile razy poparzyłaś się wyjmując rzeczy z piekarnika mimo robienia tego przez ścierkę? Za pewne wiele, chyba, że tylko ja jestem taką niezdarą. Silikonowe formy do pieczenia ciast, zdały swój egzamin już dawno, więc nakładki do piekarnika i silikonowe rękawiczki na pewno poradzą sobie tak samo dobrze.

Jak Wam przypadły do gustu kuchenne gadżety?
Teraz przyszedł czas na te do salonu, pokażę Wam moje trzy ulubione.

7. Organizery na gazety


Też Wam zawsze się walają na stoliku albo na kanapie?! Takie organizery nie tylko są funkcjonalne ale i czy nie wyglądają przecudnie? Zwłaszcza ten domek?!

8. Nietopowa 'półka' na książki


Macie dużą, pustą ścianę, która tylko czeka aby ją zagospodarować? Myślę, że w taki sposób można zrobić ze ściany małe dzieło sztuki :) jest miejsce na książki i inne bibeloty, na które nie ma miejsca na stoliku czy parapecie. A poza tym, wygląda tak stylowo i na pewno nie w każdym domu można spotkać taką 'półkę', na pewno będzie to oryginalną ozdobą każdego salonu.

9. Pudełka na kable


Kable, największa zmora jaka chyba może być, wiecznie splątane, poskręcane i żeby znaleźć ten właściwy trzeba się nieźle naszukać. Nie wygląda to ładnie, ale jest sposób, żeby choć trochę to ukryć - pudełka. Można w nich schować cały przedłużacz i masę kabli, po jednej stronie jest otwór, żeby kable miały 'wyjście', chyba o wiele lepiej to wygląda, co?!

Kolejne gadżety to te łazienkowe.

10. Plastikowe boxy na łazienkowe przybory


Fajnie mieć jedno miejsce na wszystkie potrzebne rzeczy, jak mamy prysznic to albo szampony i balsamy do kąpieli stoją na dole prysznica albo mamy półeczki przeważnie metalowe w rogu kabiny. A czy nie byłoby fajnie mieć takiego boxa, którego miejsce można dostosować do własnych potrzeb? Jak wiadomo kobieta zmienną jest i małe zmian co jakiś czas wprowadza, dlaczego by nie wprowadzić ich w łazience? Raz box z tej strony, raz z drugiej, raz niżej a raz wyżej, wedle potrzeby :) łatwy w zamocowaniu i na pewno nie zmieni koloru pod wpływem wody jak te metalowe półki, które ze srebrnych przeistaczają się w ciemne.. a poza tym box występuję w różnych kolorach, więc do wyboru, do koloru! :)

11. Pudełka na waciki i patyczki 


Jak już mowa o kolorach w łazience to czemu by nie zaszaleć więcej i odmienić, powiedzmy sobie szczerze, nudne opakowania na waciki i patyczki. No bo co jest ładnego w przezroczystych opakowaniach? Nic.. a tu takie piękne, kolorowe dozowniki i tak samo jak w przypadku boxów, dostają plusa bo posiają 'przyssawki' [tak to się nazywa?!] dzięki, którym dowolnie można zmienić ich miejsce. No i jeszcze na dodatek te słodkie ptaszki..czy nie wygląda to tak jakby siedziały na karmniku? :)

12. Suszarki do łazienki 


Latem i tak na prawdę na jak długo na to pogoda pozwala, pranie suszymy na zewnątrz, w chłodniejszych miesiącach roku jest już ciężej, jeśli nie posiadamy strychu bądź miejsca gdzie możemy swobodnie wysuszyć pranie. Do elektrycznych suszarek jakoś nie mogę się przyzwyczaić, chociaż mają swoje zalety, niestety nie wszystkie ciuchy nadają się do takiego suszenia. Wtedy pozostaje kupienie suszarki stojącej, w domu ciężko wygospodarować miejsce, z resztą nie chcemy suszarką zabierać sobie miejsca w pokoju. No i nasze pranie przeważnie ląduje w łazience, gdzie spokojnie sobie schnie, szperając na internecie, znalazłam fajną suszarkę, którą można dostosować, w zależności jakie ciuchy będziemy suszyć. Możemy spokojnie zamontować ją na wannie i suszyć nawet te większe i cięższe rzeczy jak spodnie i ręczniki. A i na małe rzeczy znajdzie się fajna suszarka, którą można powiesić na grzejniku, i na pewno szybciutko tam wyschną. 
Po łazience przyszedł czas na biuro.

13. Oznaczenia na kable


Wracając do kabli, zawsze z nimi jest problem, plączą się i nie wiadomo, który jest do czego, no i proszę, ktoś wpadł na to, żeby ułatwić sobie sprawę. Po co szukać, przekładać, męczyć się, jak można spokojnie każdy kabel sobie oznaczyć i wiedzieć czy to ten do telewizora czy do DVD. 
A gdy kable 'wiszą' nam z tyłu biurka, i używamy ich codziennie, np. tak jak ładowarkę do telefonu czy laptopa, która nie jest cały czas podłączona, to po co ją zwijać, odłączać jak można spokojnie przyczepić ją na końcu blatu i mieć kabel w zasięgu ręki. Czy tak nie jest o wiele prościej..?


14. Guma do czyszczenia trudno dostępnych powierzchni


Czy udało Wam się kiedyś spokojnie wyczyścić brud z pomiędzy klawiatury laptopa, pilota bądź telefonu? Domyślam się, że nie, i że czyszczenie tych rzeczy nie należy do najprzyjemniejszych, ale spokojnie i dla tego problemu jest rozwiązanie. Guma, gąbka, jakkolwiek by to nazwać, wciska się pomiędzy klawisze, przyciski i wyciąga wszelkie brudy, po prostu przyklejają się do jej powierzchni, skąd można je swobodnie ściągnąć i voila, klawiatura wyczyszczona! 

Jak spodobały się Wam gadżety? Chcielibyście coś z tej listy? A może dodali byście coś od siebie?
Znacie jakieś inne ciekawe gadżety, chętnie o nich posłucham :)

niedziela, 7 grudnia 2014

Julemarked w Kopenhadze

W większości miast już na początku grudnia stawiane są jarmarki świąteczne, te w Kopenhadze zawitały już na koniec listopada i zapachami zachęcają do ich odwiedzenia. W powietrzu unoszą się zapachy świątecznych przypraw, przepysznego gloggu świątecznego i grilowanych kiełbasek.


Miasto świeci się już świątecznymi ozdobami i lampkami, są to czerwone serca, srebrne i złote gwiazdy oraz lawiny kolorowych światełek.  


Na jarmarku sprzedawane są różne smakołyki, wiele dość nietypowych jak te czekoladowe klucze, śruby, gwoździe i podkowy. Wyglądają bardzo realistycznie, można by się pomylić.

 Piękne, typowo duńskie, ręcznie robione ozdoby choinkowe czają się na każdym kroku i kuszą, żeby je kupić.
Na straganach można też kupić sery 'śmierdziuchy' zapewniam, że smakują wyśmienicie, oraz włoskie szynki, kiełbasy i wina.
Sprzedawcy oferują też różnego rodzaju parówki, kiełbaski, a także duńskie tradycyjne smakołyki, o nich napiszę innym razem.
Jarmark świąteczny można rozpoznać już z daleka, świeci się ogromem światełek i zaprasza ogromnym napisem Christmas Market :)

W pierwszych budkach można napić się gorącego wina, duńskiego gloggu w dwóch smakach - tradycyjnym wiśniowym oraz jabłkowym, sprzedawane są w wersji z alkoholem jak i bez. Glogg kupujemy razem z kubkiem, zwykłym czerwonym za którego kaucja jest niższa, albo niebieskim typowym świątecznym z napisem "Kobenhavn Julemarked 2014". Za kubki płacimy kaucję, która jest potem zwracana, bądź zabieramy je ze sobą. Kubki stanowią świetną pamiątkę, taki kubek z jarmarku świątecznego przywiozłam już z Norymbergi i Wrocławia, teraz ten Kopenhaski dołączy do kolekcji.

Jak na Jarmark świąteczny przystało, jest tu dużo ozdób świątecznych, choinek, krasnali, reniferów, prezentów a i nawet można spotkać Mikołaja. Atmosfera jest cudowna, kubki smakowe szaleją z ogromu zapachów a uszy radują się świąteczną muzyką.
 Znalazło się nawet miejsce dla świątecznych kucyków, czyż nie są przesłodkie?

Dzień po wizycie na Jarmarku świątecznym, w niedzielne popołudnie, odbywało się oficjalne odpalanie choinki, przez samego świętego Mikołaja. Mikołaj wspinał się po strażackich schodach na czubek choinki, żeby za pomocą czarodziejskiej różdżki zapalić świąteczne światełka. Dzieciaki wpierały Mikołaja w drodze na szczyt i mocno krzyczały i klaskały, po wejściu Mikołaja na samą górę, wszyscy zaczęli odliczanie. Wyglądało to tak, 10..9.. 



Jak Wam się podoba świąteczna Kopenhaga? 

piątek, 5 grudnia 2014

Kalendarze adwentowe w Danii


Kalendarze adwentowe są [chyba] dobrze znane i lubiane, to dzięki nim możemy odliczać dni do upragnionych świąt Bożego Narodzenia. Ja pamiętam, że nigdy nie mogłam się doczekać następnego dnia, żeby móc otworzyć kolejny kartonik, wyjąć wyczekiwaną czekoladkę i zjeść ze smakiem. Liczyłam ilość pozostałych czekoladek i zarazem dni do świąt, bo jak każde dziecko czekałam na Mikołaja, przecież w końcu musi udać się przyłapać go, jak kładzie prezenty pod choinkę! Nigdy się nie udało, zawsze robił to wtedy, kiedy wypatrywałam pierwszej gwiazdki, skubany :)
Kalendarzy adwentowych jest całe mnóstwo, firmy z zabawkami podłapały temat i tworzą kalendarze adwentowe, w których pod każdym kolejnym dniem znajdujemy zabawkę. Dla mnie te z czekoladkami są najfajniejsze, bo tu nie chodzi tak na prawdę o prezenty, tu chodzi o oczekiwanie i o coś małego, osładzającego nam czekanie, bo dobrze wiemy, że potem czekają na nas te prawdziwe prezenty. 

W Danii temat kalendarzy jest bardzo dobrze znany, i praktykowany na kilka różnych sposobów, jak to mówią - dla każdego coś dobrego. W sklepach przed pierwszym grudnia, znajdziemy masę różnorodnych kalendarzy, jedne duże, drugie małe, jedne znanych firm, drugie tych mniej znanych. Występują w różnych kolorach, rozmiarach i każdy z nich zawiera co innego. 


Oprócz standardowych kalendarzy Duńczycy także sami je robią tyle że w formie małych prezentów każdego dnia, taki rodzaj kalendarza adwentowego nazywa się pakkekalender. Rodzice przygotowują małe pakunki dla dzieci, przyjaciele sobie nawzajem i każda paczuszka ma na sobie numerek, tak samo jak w przypadku zwykłego kalendarza. Dzieci otrzymują pakkekalender od Mikołaja, Elfa, grudniowych Aniołków albo od Rudolfa. Co się kryje w małych paczuszkach? Różności, mogą to być małe zabawki, figurki lego, małe księżniczki, lakiery do paznokci, jakieś małe kosmetyki, próbki, to już zależy od rodziców i od tego czym chcą zaskoczyć swoje dziecko. Ważne, żeby umilić czas na oczekiwanie do świąt, tak bardzo nie liczy się zawartość, ważna jest idea. Oczekiwanie i celebrowanie czasu pozostałego do świąt. 



Inna forma takiego kalendarza, już raczej dla dorosłych to kalendarz zdrapka, w której można wygrać do miliona koron. Taki prezent na święta byłby bardzo trafiony :) na tyle kalendarza pokazane jest ile choinek, bombek czy skarpet trzeba zdrapać  aby wygrać daną sumę pieniędzy. Powiem szczerze, że w zeszłym roku nie dałam rady czekać na kolejny dzień żeby zdrapać następne pole, wszystko zostało zdrapane zaraz po przyjściu do domu. Ale niestety, nic nie udało się wygrać..ale przyznam szczerze, że adrenalina była przy zaznaczaniu każdej kolejnej choinki, było coraz bliżej wygranej, ale nic z tego. Smaka zrobili i tyle. W tym roku nie kupowałam jeszcze zdrapki, kupię przed samym wyjazdem na święta, może akurat zostaną już tylko te z wygraną :)


A teraz kalendarz w jeszcze innym wydaniu, w Danii kalendarz adwentowy emitowany jest w TV jako świąteczny kalendarz. Każdy odcinek zawiera masę niespodzianek, piosenek i Bożonarodzeniowych myśli. 
Ta koncepcja powstała jeszcze w 1962 roku, kiedy duńska telewizja DR1 emitowała historie z całego świata. Co roku pojawiają się nowe kalendarze, chociaż wracają też do klasyków z dawnych lat. Dzieciaki siadają codziennie wieczorem przed telewizorem i czekają ze zniecierpliwieniem na kolejny odcinek świątecznego kalendarza.



A Wy kupujecie kalendarze adwentowe dla swoich dzieci?
Który z kalendarzy duńskich przypadł Wam do gustu?

środa, 3 grudnia 2014

Myślę kawa, mówię Baresso.

Chyba większość z nas zaczyna dzień kawą, małą czarną, z mlekiem, cukrem, jak kto woli, ale zasada jest jedna - kawa musi być. Chociaż znam takich, co kawy pić nie mogą, pozdrawiam Cię Sylwia, bądź po prostu piją ją dla smaku, nie dla pobudzenia, czyli tak jak ja. Kawa nigdy mnie nie pobudzała, nie lubiłam mocnej, czarnej, w domu zawsze pije taką robioną pół na pół, czyli do połowy zalaną wodą a drugą połowę zalewam mlekiem, no i obowiązkowo dwie łyżki cukru. Nie potrafię pić kawy bez cukru, próbowałam, ale nie, nie smakuje mi totalnie. Lubię smak kawy, lubię się nią delektować. Mieszkając w Polsce miałam swoją ulubioną kawę z Coffee Heaven, ubóstwiałam ich kawy, i zachodziłam do kawiarni przy każdym wyjeździe do Wrocławia. Po przyjeździe do Danii obowiązkiem było znalezienie idealnej kawiarni. Długo nie musiałam szukać, fakt faktem podczas poszukiwań odwiedziłam kilka różnych kawiarni, ale jedna z nich spełniła wszystkie moje oczekiwania. 

Baresso to sieć kawiarni w Danii, cechująca się szyldem z ziarenkiem kawy na czerwonym płomieniu i różnorodnością kaw, ciast oraz kanapek w ofercie. Dostaniecie tutaj, od espresso zaczynając, cafe latte, cortado, cappuccino, americano aż po herbaty i gorącą czekoladę. Wybór jest ogromny, więc można znaleźć coś idealnego dla siebie. Ja ubóstwiam cafe latte tiramisu, po prostu niebo w gębie. Przepyszna kawa, delikatna w smaku, na bazie spienionego mleka, z sokiem tiramisu, pianką na górze i posypką czekoladową. Zawsze, ale to zawsze, właśnie ją zamawiam w Baresso, wyjątkiem było lato, gdzie zamawiałam mrożoną kawę z lodami dla ochłodzenia w gorące dni :)


A poza tym mają przepyszne serniki, ciastka, ciasteczka, babeczki i tarty, a wiadomo, że do kawy musi być coś słodkiego. Tak wiem, wiem, tyłek rośnie, ale przecież nie rozpieszczamy się takimi smakołykami codziennie. Kawy są robione z tej w ziarnach, która na naszych oczach jest mielona, mleko jest spieniane w maszynie, następnie nalewane do szklanki, zalewane espresso, potem syrop a na koniec bita śmietana i posypka czekoladowa na wierzch, pycha! I jak tu nie kochać takiego połączenia?!




Wnętrza kawiarni są stonowane, brak w nich przesadnych zdobień, bibelotów. Na ścianach wiszą piękne obrazy i nietypowy zegar, który niesamowicie przypadł mi do gustu, jest taki prosty ale jednocześnie jest w nim coś fajnego co przyciąga. Mamy część kawiarni w której znajdują się wysokie stoły i krzesła, oraz taką gdzie można wygodnie usiąść, porozmawiać, odpocząć, te dwie części są przeważnie od siebie oddzielone lub znajdują się na dwóch różnych piętrach. 





Mimo dużej ilości klientów, w kawiarni nie jest głośno ani gwarno. Panuje miła atmosfera, można się zrelaksować i spokojnie porozmawiać. Dużo ludzi przychodzi popracować na komputerze, darmowe wifi, jest w tym bardzo pomocne, a inni poczytać dzienną prasę. 



A teraz kawy! Same pyszności :)


Co mnie najbardziej zaskoczyło w Baresso? Sposób przyrządzania gorącej czekolady, a w zasadzie proces przyrządzania ograniczony jest do minimum, wygląda to następująco. Widzicie na poniższym zdjęciu biały kubek z logo Baresso, z wystającymi czarnymi patyczkami?  
Na patyczkach znajdują się dość duże kawałki czekolady, które zalewane są gorącym spienionym mlekiem, pod wpływem gorącego mleka, czekolada zaczyna się rozpuszczać i gotowe! Prawda, że proste? Wręcz banalne.



W przezroczystych plastikowych kubkach możecie zobaczyć mrożoną kawę z lodami - hit tego lata, który przygotowywany był w trzech smakach - malina, czekolada i toffi.



A jak jest u Was z kawą? Macie swoją ulubiona? 
A kawiarnie? Wolicie te 'sieciowe' czy 'zwykłe'?

Miłego,
Pat.

Ps. Zajrzyjcie na instagram Baresso i zobaczcie jakie cuda tworzą na cappuccino.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Najbardziej popularne imiona oraz nazwiska w Danii

Dania dla wiekszosci z nas kojarzy sie syrenka kopenhaska, wikingami i nazwiskami takimi jak Andersen, Jensen, Nielsen, Olsen. Co prawda to jedne z popularniejszych nazwisk w tym kraju, ale jest takze wiecej innych, takze zakonczonych na -sen. Chcialam Wam dzisiaj pokazac jakie imiona sa najczesciej wybierane dla dziewczynek i chlopcow oraz jakie nazwiska kroluja w Danii. Jestem bardzi ciekawa czy slyszeliscie je juz wczesniej.
 
Szczerze powiedziawszy, przyjezdzajac do Danii tak na prawde wiele o niej nie wiedzialam. Kojarzyla mi sie z zimnem, krajem gdzie dziwnie mowia i krajem skad pochodzil autor 'Dziewczynki z zapalkami' Hans Christian Andersen. Nie zastanawialam sie wczesniej jaka jest Dania, jacy ludzie tu mieszkaja, jakie panuja tu zwyczaje, tradycje a do glowy by mi nie przyszlo zastanawiac sie nad imionami. Wiekszosc z nich przyznam, poznawalam dopiero wtedy gdy ktos mi sie przedstawial i musialam jeszcze raz pytac, bo balam sie, ze zle zrozumialam. Dla osob, ktore cos nie cos wiedza o Danii, najbardziej popularne imiona to beda Anders, Hans, Christian, Mikkel a nazwiska to zapewne tak jak napisalam wczesniej - Olsen, Andersen, Nielsen i Jensen. Ale Dania to nie tylko kraj Andersow czy Olsenow.
 
 
 
Jak widzicie imiona dla dziewczynek sa dosc zwyczajne, nie ma w nich nic wymyslnego, Anna, Henriette, Helle czy Jette i Charlotte to zwykle dunskie imiona dla kobiet. Ladne, proste, niezbyt wymyslne. Mi najbardziej do gustu przypadly Charlotte, Helle i Lone, a Wam? Jak widzicie na tabelach, na przestrzeni lat, te imiona sie nie zmienily, zmienila sie jedynie ilosc, kiedy byly nadawane. Od 2002 do 2014 nie pojawilo sie zadne nowe imie co moze swiadczyc ze dunczycy sa dosc tradycyjni jesli chodzi o imiona, badz ze nowoczesne, miedzynarodowe imiona im sie nie podobaja. Nie twierdze, ze tylko te imiona sa nadawane dziewczynkom, bo to nie prawda, ale bardzo duzo dziewczynek ma wlasnie jedno z imion przedstawionych w tabeli.
 
Co do chlopcow wystepuje ta sama sytuacja co w przypadku imion dla dziewczynek, na przestrzeni lat nie zmienily sie prawie wcale, jedynie miejsce w tabeli sie zmienilo.
 
 
 
 
 
Najczesciej nadawane imiona chlopcom to Peter, Jens i Lars, gdzie sie podzial Anders, Hans i Christian? Tez wystepuja i jest duze prawdopodobienstwo, ze jak spotkasz dunczyka to wlasnie bedzie mial na imie Anders, badz Lars czy Mikkel. Tabele maja jedynie pokazac Wam jakie imiona najczesciej nadawane sa dunskim chlopcom i dziewczynkom, ale mozna tez spotkac na prawde, duzo innych, dosc ciekawych, nietypowych imion.
 
Nazwiska dosc standardowe, wiekszosc zakonczona na -sen, takie jak Andersen, Sorensen, Jorgensen.
 
 
 
Zaskoczylo mnie takze, ze jest duzo imion i nazwisk, ktore brzmia tak samo, ale pisownia jest inna, tak jak w przypadku:
Pedersen i Petersen,
Andersen i Andearsen,
Christensen i Christiansen,
Kristian i Christian,
Anders i Andreas.
 
Sa tez imiona, ktore mozna nazwac dziwnymi, bo i dziwnie brzmia i dziwnie sie je pisze, wymawia, i w ogole czlowiek zastanawia sie, co autor mial na mysli, skad sie wziely, jaka jest ich historia.. Sa to imiona takie jak:
Aage, Åse,
Troels, Sidsen,
Mogens, Hedvig, 
Asbjorn, Aslog,
Eluf, Fridtjof, Gyda,
Ingebjorg czy Knut.
Slyszac takie imiona, to ja juz wole zostac przy swoim i cieszyc sie, ze nie urodzilam sie w Danii i Mama nie nazwala mnie dziwnie brzmiacym imieniem jak Jannike. :)
 
Jak Wam sie podobaja imiona dunskie?
Przypadlo Wam jakies do gustu? Ktoro jest najbardziej dziwne?
A moze znacie jakies dziwne zagraniczne imiona? Podzielcie sie nimi :)
 
Pozdrawiam,
Pat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...