Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

poniedziałek, 11 maja 2015

Rowerem wokół Danii - tydzień 1

Właśnie minął tydzień od kiedy ruszyło wiosenno-letnie wyzwanie rowerowe, do którego zachęcałam Was tutaj, przyszedł czas żeby podsumować pierwszy tydzień, zliczyć kilometry i zobaczyć gdzie dojechaliśmy.

Jak do tej pory 7 osób + ja, zapisało się do wyzwania, w pierwszym tygodniu udało nam się przejechać 156,3 kilometra także dość sporo! Jestem zadowolona z wyniku, bo to dopiero moje pierwsze blogowe wyzwanie, mam nadzieję, że z czasem liczba chętnych wzrośnie i z sukcesem ukończymy nasza trasę przed czasem. Zostało nam jeszcze 1721,7 kilometra do przejechania w 51 dni!

Wasze zliczone kilometry dodałam do mapy i trasa, którą udało nam się razem, wirtualnie, przejechać prezentuje się tak:

Kopenhaga - Klampenborg - Vedbaek - Helsingor - Gillelleje - Tisvilde - Frederiksvaerk - Frederikssund


Tak jak obiecałam, nie może obejść się bez przystanków przy ciekawych miejscach na naszej trasie także zapraszam na krótkie podsumowanie, gdzie to myśmy jeździli. 

Klampenborg z plażą Bellevue

Ruszyliśmy planowo z Kopenhagi, kierując się na jej północ tak, że zajechaliśmy do Klapemborga, dzielnicy miasta z piękną plażą Bellevue, którą rocznie odwiedza 500.000 plażowiczów, a teraz i my. Plaża Bellevue jest jedną z najbardziej popularnych w Kopenhadze. Plaża o długości 700 metrów, z charakterystyczną biało-niebieską wieżyczką ratowniczą, zaprojektowaną w 1932 roku przez Arne Jacobsena - jednego z najbardziej znanych duńskich architektów i designera mebli. 



Vedbaek 

W dawnych czasach była to wioska otoczona małymi farmami i domami rybaków, z których pierwsze pochodzą z XVIII wieku. Rybacki port teraz jest dobrze rozwinięty z pięknymi dwoma plażami po obu jego stronach, które teraz są atrakcją turystyczną. Vaedbek Marina jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych w Danii. 


Helsingor i zamek Kronborg

Helsingor to miasto położone 40 kilometrów na północ od Kopenhagi, leżące nad cieśniną Sund ze szwedzkim bliźniaczym miastem Helsingborg po drugiej stronie cieśniny. Miasto znane jako tło akcji sztuki Szekspira - Hamlet. Helsingor było kiedyś głównie miejscem targowym, gdzie wikingowie sprzedawali swoje łupy, miasto rozwinęło się w XV wieku wraz z ukończeniem budowy zamku Kronborg. Zamek zlokalizowany jest na najdalej wysuniętym na wschód cyplu, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. W przeszłości był on rezydencją królewską i siedzibą garnizonu wojskowego, obecnie jest Muzeum Morskim.


Gilleleje

Gilleleje jest miastem najbardziej wysuniętym na północ na Wyspie Sjaelland, już w XVI wieku było znane jako osada rybacka, gdzie, na połowy, sezonowo zjeżdżali się do niej rybacy. Rozwój miasta nastąpił w XIX wieku, kiedy marina została rozbudowana tak aby przyjmowała większe statki, co dało pracę większej ilości ludzi i wpłynęło na polepszenie jakości życia. Miasto żyło spokojnie z łowów aż do 1941 roku, kiedy to Niemcy napadli na Danię i znajdowała się ona pod niemiecką okupacją. Mieszkańcy miasta byli przeciwko oprawcom i pomagali ukrywać Żydów. W 1943 roku Gestapo miało za zadanie wyłapać wszystkich i całodobowo patrolowali ulice, 75 żydów było ukrywanych w piwnicy kościoła, lecz po paru dniach zostali wydani przez informatora Niemcom. Po wojnie Gilleleje wróciło do dawnej świetności jako miasteczko rybackie i obecnie jest piątym co do wielkości portem w Danii. 




Tisvilde

Miasteczko to, to także dawna wioska rybacka, obecnie, dawne domki rybackie zostały przeistoczone w sommerhusy - domki letniskowe. Miasteczko typowo wypoczynkowe, otoczone pięknym lasem - Tisvilde Hegn i długą plażą, idealną do słonecznych kąpieli. 



Frederiksvaerk

Miasto, które już w XVIII wieku przypadło do gustu francuzowi, Peyrembertowi, który postanowił otworzyć tam fabrykę armat. Biznes niestety nie szedł za dobrze, a fabryka została przekazana Johanowi Frederikowi Classenowi, dzięki któremu miasto rozkwitło. Obecnie fabryka przeistoczona jest w miejsce kultury i sztuki, gdzie wystawiane są sztuki teatralne i musicale. Pierwsza fabryka, którą wybudował Peyrembert jest obecnie Muzeum Miasta, w którym można zobaczyć cały proces wytwarzania armat, który stosowano w dawnych czasach.



Frederikssund

Frederikssund prawdopodobnie istniało już na początku średniowiecza, ale ważniejszy rozwój miasta datowany jest na wiek XII. Przebudowa portu nadała miastu nowy wygląd, dzięki któremu stało się one bardziej interesujące dla turystów, właśnie z uwagi na obecność portu a także zamku Jaegerspris, który należy do duńskich monarchów od XIII wieku. Mieszkał w nim Frederyk VII, który wraz ze swoją małżonką szukał tam schronienia aby uniknąć kontrowersji spowodowanej faktem iż jego żona pochodziła z niższej klasy społecznej. Po śmierci króla, hrabina przekształciła zamek w przytułek dla kobiet, obecnie jest on Muzeum Historycznym. 


Jak Wam się podoba pierwszy 156 kilometrowy odcinek, który udało nam się razem przejechać? Ciekawe miejsca udało nam się zobaczyć, co!? :)

Wirtualnie, bo wirtualnie ale udało. Aktywność fizyczna była a z każdym kolejnym kilometrem zbliżamy się do naszego celu - objechania całej Danii w dwa miesiące - rowerem. Mam nadzieję, że podoba się Wam wyzwanie, staracie się być bardziej aktywni fizycznie, odkurzyliście rower i śmigacie na nim codziennie, chociaż trochę. 

Przed nami kolejny tydzień wyzwania, mam nadzieję, że kilometrów będzie tyle samo a może i więcej! Trzymam kciuki za Wasze przejażdżki rowerowe i dawajcie znać jak Wam idzie. Dojeżdżacie do pracy rowerem? A może do sklepu po zakupy? Robicie sobie codzienne przejażdżki? Jestem ciekawa Waszej aktywności! Zapraszam do dzielenia się w komentarzach, czy tutaj pod postem czy też w wydarzeniu na facebooku. 

Do następnego podsumowania!
Pat.

sobota, 9 maja 2015

Running sushi - Asian Pearl w Charlottenlund

Mówiłam już, że uwielbiam Grupon!? Na pewno tak, dzięki niemu odkrywamy fajne restauracje i miejsca w Kopenhadze, po niższej cenie! Właśnie w taki sposób znaleźliśmy Flintholm Running Sushi, o którym pisałam jakiś czas temu i teraz znowu trafiliśmy na świetne miejsce i przepyszne sushi! I'm a sushi lover, ale to już wiecie. Mówiłam, że Running Sushi na Flintholm to najlepsze w mieście, ale teraz, nie jestem tego pewna. Nowe miejsce skradło nasze serce, przy pierwszym kawałku sushi!

Asian Pearl w Charlottenlund to azjatycka restauracja, która oferuje bufet i running sushi przez cały tydzień. Bufet i sushi znajdują się w oddzielnych pomieszczeniach, co według mnie jest dużym udogodnieniem. W lokalu znajdują się dwie taśmy po których na dolnej 'jedzie' sushi, na górnej taśmie, tak samo jak w poprzednim lokalu - różnego rodzaju mięsa, ryże, nudle i chipsy z kraba. Nie zabrakło też słodkości w formie ciast i ciastek a także owoców.

Nie mogło się obejść bez nowych smaków, które od pierwszego kęsa stały się naszymi ulubieńcami i to ich najbardziej wypatrywaliśmy na taśmie. Pierwsze z nich to sushi w panierce, niestety nie przyszło mi do głowy zapytać jak się nazywają a w menu ich nie mogę znaleźć, ale nie martwcie się, nadrobię to. Pyszne sushi z krewetką w panierce przyrządzane na głębokim oleju - na samą myśl już mi ślinka cieknie. Połączenie smaków było tak dobre, że aż nie potrafię go opisać. 



Drugi ulubieniec to Rispapir maki ze smażoną krewetką i tygrysią krewetką polane sosem goma - przepyszne połączenie! Krewetka troszeczkę ostra owinięta słodko-kwaśnym papierem ryżowym - uczta dla podniebienia. 



Reszta oferowanego sushi to już te bardziej standardowe, bliżej mi znane - nigri, maki, kaburimaki i inside-out maki. Zajadaliśmy się nimi bardzo, tylko dokładaliśmy talerzyki na kupkę i znowu zapomnieliśmy policzyć ile tych talerzyków było, tak aby sprawdzić czy zjadamy więcej niż jak chodziliśmy na określoną liczbę sushi. 



No sami powiedzcie, czy to sushi w panierce nie wygląda smacznie?!


A to rispapir maki nie zachęca, żeby jak najszybciej je spałaszować?



Jednym z kolejnych ulubieńców zostało Super Rejer kaburimaki z panierowaną krewetką, ogórkiem, awokado i tygrysią krewetką na górze polane majonezem z chili i sezamem. 


Wystrój w restauracji typowo azjatycki, bez zbędnych upiększeń i babilotów. Udekorowany japońskimi lalkami i elementami, pomieszczenie stonowane i bardzo przyjemne. Stoliki zarówno dwu jak i czterosobowe, przyszliśmy zaraz po otwarciu restauracji i w 15 minut cała już była wypełniona, także nie tylko nam smaki przypadły do gustu.





Jedzenia jak widać, do wyboru do koloru, na pewno nie wyjdzie się stamtąd z pustym brzuchem. Ba, my wyszliśmy tak najedzeni, że nie mogliśmy się ruszać, zło, ja wiem, nie powinno się tak, ale wszystko było tak pyszne, że nie można się temu oprzeć. Pisząc to muszę się pilnować, bo od samego patrzenia ślinka cieknie, a przecież nie chcę zaślinić sobie klawiatury :) 






Asian Pearl znajduje się przy głównej drodze, wejście na bufet jest właśnie od głównej drogi, na running sushi od bocznej, ale nie można go przeoczyć, szyldy są widoczne już z dalszej odległości. 





Asian Pearl - Running Sushi i Buffet
Ordruphojvej 2 / Ordrupvej 114
2920 Charlottenlund
Godziny otwarcia: 17:00 - 22:00

Jak Wam się podoba Running Sushi na Charlottenlund?
Macie swoje ulubione sushi albo knajpkę u siebie?

Miłego,
Pat.


czwartek, 7 maja 2015

Idealny babski wieczór + przepis na domowe mojito

Ciągle nie mamy na nic czasu, jesteśmy zabiegane, dom praca, obowiązki, masa rzeczy o których musimy pamiętać, a mówiąc szczerze robotami nie jesteśmy, żeby wiecznie na wysokich obrotach chodzić. Tak się po prostu nie da. Przychodzi taki czas, kiedy mówimy sobie dość i czas zadbać tylko i wyłącznie o siebie! Bo kto inny ma o nas dbać jak nie my same!? Przecież to my wiemy najlepiej przy czym się relaksujemy, co pozwoli naszemu umysłowi odpoczać. Nie wiem jak Wam dziewczyny, ale mi do szczęscia nie jest wiele potrzebne, na prawdę potrafię cieszyć się z małych rzeczy i zrelaksować się bez wielkiej konieczności pojechania do SPA, chociaż tym nigdy nie pogardzę :) SPA przecież zawsze możemy zrobić sobie same, zadbać o relaks duszy i ciała.
 
Tydzień temu przypadł taki dzień, który śmiało można bylo wykorzystać na relaks. Szybka przejażdżka do sklepu po niezbędne rzeczy i zaczęłyśmy nasz babski wieczór!
 
Zaczęłyśmy od przygotowania truskawkowego koktajlu z arbuzem - zdecydowanie zabieg dla ciała, przecież na noc nie ma co się objadać prawda? Stale próbujemy dbać o linię, chociaż nie zawsze to dobrze nam wychodzi.


Kolejnym krokiem było przygotowanie wszystich niezbędnych rzeczy do domowego SPA - miska do moczenia stóp, lakiery do paznokci, maseczki, żele pod oczy.


Wreszczie mogłyśmy odpowiednio zacząć wieczór - relaks na kanapie z koktaljelm truskawkowym i stópkami moczącym się w ciepłej wodzie z mydłem - idealny zabieg dla ciała. Po półgodzinnym relaksie dla stóp, przyszedł czas na zabiegi pilingująco-pumeksujące, nie żeby nasze stopy były tak zaniedbane, ale przecież raz na jakiś czas trzeba się tym zająć.


Wieczór jak to wieczór, rządzi się swoimi prawami i.. do kuchni zawołał nas oto ten zestaw.. wiecie co on oznacza?



Mojito time! Zdecydowanie zabieg dla duszy :)
Nie przepadam za wysoko-procentowymi drinkami, napojami i w ogóle alkoholem, więc mojito jest dla mnie drinkiem idealnym. Proste, szybkie w wykonaniu i do tego bardzo dobre!
 
Do jego przygotowania nie trzeba wiele:
- wódka
- sprite
- lód
- cukier trzcinowy
- limonka
- mięta
 
Do szklanki wrzucamy parę listków mięty, plaster grubopokrojonej limonki, zalewamy kieliszkiem wódki i zasypujemy łyżeczką cukru. Wszystko 'gnieciemy', aby mięta i limonka puściły soki następnie zalewamy spritem, wrzucamy kostki lodu, słomkę i gotowe!
 
Orzeźwienie w szklance na zawołanie, mojito w wersji bezalkoholowej - wykonanie to samo z pominięciem wódki - może być  idealnym napojem na upalne dni, w końcu małymi krokami zbliża się lato!

 
Późnym wieczorem na stół wjechała owocowa sałatka i tortilla, trzeba było brzuszki czymś napełnić a co się najlepiej o takiej godzinie spisuje - oczywiście, że owoce. Przygotowanie sałatki zajeło nam, 10-15 minut, pokrojenie i wrzuceni wsztkich składników nie nalezy do najtrudniejszych czynności. Tortilla sama także nie wymaga wielkiej uwagi, tym razem postawiłyśmy na prostotę i szybkośc wykonania.


 
Po wypiciu paru drinków i zjedzeniu pyszności przeszłysmy do kolejnych zabiegów w domowym SPA, zaplanowałyśmy zabiegi dla ciała - konkretnie twarzy - w trzech krokach. Maseczka oczyszczając, maseczka nawilżająca i żel pod oczy. Godzina czasu a skóra delikatna jak u niemowlaka. Od razu lepiej i młodziej (!) się poczułyśmy - także zabieg dla duszy się udał.



Cały wieczór upłynął nam na babskich pogaduchach przy drinkach i pysznościach, czego chcieć więcej? Udały sie zabiegi dla ciała jak i dla duszy, udało nam się zadbać o nasze potrzeby, a także zrelaksować, można powiedzieć, że baterie zostały naładowane do maksimum i są gotowe aby chodzić na wysokich obrotach. Tego mi trzeba było!
 
A Ty kiedy ostatnio zrobiłaś coś dla siebie?
 
Kiedy zadbałaś o spokój umysłu i relaks dla ciała? Zatrzymaj się na chwile i wykorzystaj wolny weekendowy wieczór aby zadbać o siebie, tylko o siebie. Bądź choć raz samolubna, opłaci się, uwierz mi. To jak? Mamy umowę? Zrobisz coś dla siebie?! Mam nadzieję, że tak.
 
Miłego,
Pat.


Ps. Sylwia, wszystkiego najlepszego!
 

niedziela, 3 maja 2015

Co warto zobaczyć w Kopenhadze - Kopenhaskie Zoo

Po głośnej sytuacji z zabiciem żyrafy i lwów w Kopenhaskim Zoo powiedziałam sobie, że nigdy tam nie pójdę, ale od zawsze mam słabość do zwierzaczków i już w lany poniedziałek złamałam tę obietnicę, udaliśmy się na spacer właśnie do Kopenhaskiego Zoo. Nie mogłam zrobić inaczej, zawsze cieszył mnie widok zwierzaków a pogoda była tak piękna, że żal było nie skorzystać. 

Zoo zostało otwarte w 1859 roku przez ornitologa Nielsa Kjaerbolling'a pod nazwą Prinsess Vilhelmines Have - ogród Księżniczki Wilhelminy i jest jednym z najstarszych parków zoologicznych w Europie. Leży na 11 hektarach, które co roku odwiedza około miliona osób, jest czwartą najchętniej odwiedzaną atrakcją w Danii. Godną uwagi i szczególną atrakcją Zoo jest drewniana wieża widokowa o wysokości 43,5 m z której można cieszyć oko widokami okolicznych parków. Wieża została wybudowana w 1905 roku i jest jedną z najwyższych wież obserwacyjnych zbudowanych z drewna na świecie. Jej kształt i podstawa podobna jest do Wieży Eiffla w Paryżu. 


Zwierzęta, które można zobaczyć w Zoo pochodzą z zakątków całego świata, można to spotkać niedźwiedzie polarne i brunatne, renifery, orły i szare wilki z obszaru kół podbiegunowych. Zauroczą nas czerwone pandy, tapiry, wydry, tygrysy i słonie z Azji, kapibary, mary patagońskie i skrzydłoszpony z południowej Ameryki. Większe grono zwierząt pochodzi z Afryki, zobaczymy tutaj białego nosorożca, żyrafy, impale, okapi, antylopy, zebry i hipopotama a  najmłodsze pokolenie zachwyci dziecięce zoo z dużą ilością kózek, krówek, świnek, koni, kurczaków i królików, które można do woli przytulać, ściskać i głaskać (oczywiście w granicach rozsądku, nie chcemy przecież zwierzaczków zamęczyć).

A teraz zapraszam na mały spacer po Kopenhaskim Zoo i sami zobaczycie, które ze zwierząt udało nam się zobaczyć. Zoo nam się bardzo podobało, znajduje się w pięknym miejscu, pełnym zieleni, jest dużo miejsc do odpoczynku i relaksu. Żyje swoim życiem, jest pełne słońca i radości, wszędzie słychać śmiech i krzyki zadowolenia. Idealne miejsce na niedzielny wypad z całą rodziną, chociaż ja do dzieci już dawno nie należę to przyznam, że bawiłam się bardzo dobrze. 


Lwy zdecydowanie udały się na przed południową sjestę i nie chciały się nam pokazać w całej okazałości.





Misie polarne za to były bardzo nadpobudliwe, jeden chodził przy wodzie i ryczał na tego co sobie pływał. Przezabawny widok. Za to ich wielkość robiła ogromne wrażenie. Nie chciałabym sam na sam się z takim niedźwiadkiem spotkać. 







Małpy skaczą niedościgle, małpy robią małpie figle :)




Załapaliśmy się na porę karmienia fok, a potem..

..i one udały się na odpoczynek. Wystawiały swoje brzuszki do słoneczka, wdzięcznie przy tym pozując.





Odwiedziliśmy i Pana Słonia, i to nie jednego!





Wyderki też były zadowolone z wysokiej temperatury i świecącego słoneczka :)






W tropikach jak to w tropikach, ukrop niesamowity..




..i tropikalne ptaki, piękne błękitne.



Tukany, przepiękne ptaki, jaka postura, dostojność. Jako dziecko miałam nawet żyrandol w kształcie tukana! Mówiłam już, że lubię zwierzęta!?







Rodzinka kapibar, czy one też Wam poniekąd przypominają króliki?



Dziecięce zoo, robiło największa furorę, frekwencja ogromna! Sami zobaczcie.









Jakie Pan ma stopy duże, Panie kangurze!











Żyrafa tym głównie żyje, że w górę wyciąga szyję. A ja zazdroszczę żyrafie, ja tak nie potrafię! :)









Jak Wam się podoba Kopenhaskie Zoo?! :)

A Wy kiedy ostatni raz odwiedziliście milusińskich w Zoo?

Miłej niedzieli, 
Pat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...