Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

wtorek, 21 października 2014

Parada Równości w Kopenhadze - CopenhagenPride 2014

Dostałam powiadomienie na facebooku od Visit Copenhagen, że Kopenhaga została ogłoszona przez Lonely Planet najbardziej homo-przyjaznym miejscem na ziemi i przypomniało mi się, że przecież byłam na paradzie i miałam Wam pokazać jak to wszystko wyglądało. Tak dużo czasu od tego minęło, całkiem mi to wyleciało z głowy! Gapa ze mnie! W sumie nie ma co się dziwić, że to właśnie Kopenhaga została ogłoszona przyjaznym miejscem dla homoseksualistów, jest tu wiele barów, klubów, wydarzeń i przedsięwzięć organizowanych właśnie dla nich. 

Parada odbyła się 30ego sierpnia (!) i była poprzedzona różnego rodzaju eventami dla homoseksualistów i biseksualistów trwającymi cały tydzień. Wydarzenie to ma na celu pokazanie, że homoseksualiści to tacy sami ludzie jak hetero i mają te same prawa. Homoseksualiści walczą o swoje racje na świecie, o przynależność a także o zrozumienie. 


Wszystkie autobusy tego dnia miały kolorowe flagi równości razem z duńską flagą u boku.


W paradzie brały udział różnego rodzaju firmy, stowarzyszenia, w których pracują homoseksualiści, organizacje, które wspierają społeczność, a także ich rodziny i znajomi. Parada trwała około 2 godzin, była głośna, kolorowa i bardzo ale to bardzo wesoła. Ludzie śpiewali, tańczyli, pili piwo i bawili się na całego. Byli poprzebierani w różnego rodzaju stroje, barwne i kolorowe, niektóre były na prawdę bardzo piękne. Trochę przypominała mi paradę karnawałową w Aalborgu, tam też ludzie przebierają się, tańczą i bawią, tyle, że tamta jest całkiem innego rodzaju, większość ludzi właśnie na niej świętuje zakończenie szkoły i bawi się do białego rana, tutaj idea jest trochę inna.






Parada rozpoczęła się od wniesienia flagi różnych państw i flagi równości, która była obecna w mieście przez cały tydzień, w autobusach, pociągach, na kubkach z kawą, w gazetach, informacja pojawiała się wszędzie, więc jeżeli nawet nie byłeś osobą zainteresowaną tego typu wydarzeniem, wiedziałeś, że odbywa się ono w mieście.



Potem wjeżdżały wielkie wozy, udekorowane w przeróżnego rodzaju kolory, balony, z których dudniła głośna muzyka. Ludzie bawili się, krzyczeli do tłumu i rzucali ulotki, naklejki propagujące równość wszystkich ludzi.
















A tutaj możecie zobaczyć stroje w których szli Ci, którzy brali czynny udział w paradzie. 














Jak Wam się podobają zdjęcia? Wymyślne stroje prawda? Ludzie mają świetne pomysły :)

Miłego dnia Wam życzę!
Pat.

sobota, 18 października 2014

Domowe Rafaello

Cześć wszystkim! Zapraszam Was na przepis na domowe rafaello.
Do zrobienia ciasta potrzeba Wam:

3 łyżki mąki przennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 litr mleka
250 g herbatników
szklanka cukru
2 żółtka
opakowanie wiórków kokosowych 
250 g masła
1 łyżeczka cukru wanilinowego


Z litra mleka odlewamy szklankę, do tej szklanki dosypujemy mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz żółtka. 
Wszystko dokładnie mieszamy, żeby nie było grud. Resztę mleka wlewamy do garnka i gotujemy razem z cukrem zwykłym i wanilinowym. Mieszankę ze szklanki dodajemy do gotującego się mleka, następnie czekamy do całkowitego ostygnięcia budyniu.

Gdy budyń wystygnie, miksujemy masło, a następnie stopniowo dodajemy do niego budyń i wiórki kokosowe. Całość razem miksujemy na jednolitą masę. Masę podzielić na trzy części.

Na formę wielkości około 20x30 cm, wykładamy herbatniki, na to wylewamy pierwszą część masy. Czynność tę powtarzamy trzy razy. Górę można udekorować wiórkami, orzechami, migdałami, wedle uznania. 

Całość wstawiamy na noc do lodówki, żeby herbatniki zrobiły się miękkie a ciasto zrobiło się zwarte. 
Następnego dnia ciasto jest gotowe do jedzenia.


Ciasto idealne do kawy i na spotkania ze znajomymi :)



Dajcie znać jak Wam wyszło :)



sobota, 11 października 2014

Graeskar aften czyli Wieczór Dyni

Tak jak pisałam na facebooku, Halloweenowe szaleństwo dotarło i do Danii, dynie opanowały ulice i sklepy, wszędzie pełno, duchów, zmor i czarownic. W czwartek, 9ego października w Gentofte, jednej z dzielnic Danii, odbył się wieczór dynii, wszystkie sklepy przy Gentofte Torv były pootwierane, był poczęstunek w formie ciastek, babeczek i różnego rodzaju słodkości, dorosli mogli także napić się piwa lub wina. W Zakładzie Pogrzebowym został zorganizowany konkurs wycinania dyń, a w Danske Banku można było zgadywać, poprzez dotyk, co znajduję się w skrzyni - za udział w zabawie dzieciaki dostawały cukierki.




Apteka zamieniła się w komnatę czarownic, gdzie przygotowywały, różnego rodzaju eliksiry i zaklęcia, eliksiry były do późniejszej degustacji. Na szczęście po wypiciu ich, nikt nie zamieniał się w ropuchę czy mysz:)


Tak prawdę mówiąc, ten eliksir to był tylko syrop, swoją drogą, przeokropny.


A te brzydale witały nas w Bibliotece, gdzie Pan charakteryzator, malował buzie w dość straszny sposób.. 



Blizny, skazy, cięte i szarpane rany, do wyboru do koloru. Chodząc ulicami można było poczuć się jak w jakimś horrorze. Choć trzeba przyznać, że wykonanie robiło wrażenie, wyglądały jak prawdziwe.



W Optyku klientów witały kolejne czarownice, te były mniej urodziwe niż te w Aptece, ale co się dziwić, czarownice z reguły do piękności nie należą :) 



Na ulicy można też było zjeść kiełbaski, napić się herbaty i skosztować win z pobliskiego sklepu z winami. Dzieciaki były zabawiane przez pracowników Danske Banku i latały z masą balonów właśnie z tej firmy.



Wieczór miły, pomysłowy, fajny, żeby w inny, ciekawy sposób spędzić go z dzieciakami, przecież nie codziennie na ulicach widuje się czarownice, upiory i wycina z dyni:) 
Mimo, że u nas w Polsce w inny sposób czci się pamięć zmarłych, powiem szczerze, że sama lubię wycinać dynie, przystrajać przestrzeń nimi, co mogliście wczoraj zobaczyć na profilu facebookowym i zapalać świeczki przez cały jesienny okres. Na koniec października będę robić swoją dynię, więc na pewno pokażę Wam jakie dziwadło z niej wyszło! A Wy robicie dynie? 

Co roku także i Tivoli zamienia się na okres Halloween, na kolejne trzy tygodnie park rozrywki zamienia się w miejsce przystrojone 20 000 dyń. Jak to wygląda? Zapraszam Was na krótki filmik, zapowiadający co Wam pokaże już za niedługo:)



czwartek, 9 października 2014

Moja przestrzeń - kącik urody.

Rok szkolny zaczął się już na dobre a i studenci początkiem października rozpoczęli kolejny rok akademicki. Pewnie większość z Was mieszka w kilka osób i dostęp do łazienki jest dość ograniczony, albo plan kto wchodzi pierwszy, a kto następny układacie już wcześniej, prawda dziewczyny?:) Znam to, sama mieszkałam w akademiku i w jednym mieszkaniu z czterema dziewczynami, gdzie wszystkie miałyśmy na tę samą godzinę do szkoły, a łazienka, wiadomo, była tylko jedna. Same ustalałyśmy dzień wcześniej, która idzie pierwsza, i ile ma czasu w łazience. W związku z ograniczonym czasem, przeznaczałam go na mycie zębów, buzi i włosów, resztę robiłam w pokoju. Nigdy mi to nie przeszkadzało, bo nawet wolałam się malować przy świetle dziennym. I tak już mi zostało, bardzo rzadko maluję się w łazience, wolę iść tam gdzie jest dużo światła dziennego, przynajmniej unikam wpadek.  W związku z tym wygospodarowałam sobie kawałeczek miejsca na parapecie, gdzie światła dziennego jest bardzo dużo i voila. 
Przedstawiam Wam mój mały kącik.


W kąciku znajdują się najważniejsze rzeczy, nie chciałam za bardzo zaśmiecać pierdołami. Wystarczy lusterko, kremy do twarzy i ciała [wolę je mieć pod ręką, bo w ogóle nie mam systematyczności w smarowaniu się], perfumy i przyrządy do make-upu. Do tego przyrządy te ukryłam, żeby się niepotrzebnie nie kurzyły, i nie były na widoku.


A ukryłam je o w tym małym niebieskim pudełeczku, do mojego codziennego makijażu nie potrzeba dużo, puder w kremie i sypki, kredka do oczu, maskara i róż. Cieni do powiek używam dość rzadko, ale ta mała paletka GOSH podbiła moje serce. Wszystko ma swoje miejsce i jak dla mnie jest bardzo praktyczne, wolę wygospodarować mały kącik niż latać codziennie rano z kosmetyczką z łazienki do pokoju.


Dość niedawno temu, lusterko zaliczyło upadek, i trzeba było zamienić je na lepszy model, zawsze miałam okrągłe, ale teraz jestem bardzo zadowolona z tego nowego bardziej kwadratowego:) Co myślicie o takim sposobie na trzymanie kosmetyków, tych najważniejszych?


Jak dla mnie sposób się sprawdza bardzo dobrze, jest wygodny i nie muszę się denerwować, że ktoś mi zajmuję łazienkę i że nie zdążę się wyszykować. Szybkie ogarnięcie w łazience, a potem cały kącik mam dla siebie. Nikt mnie nie pogania, więc nerwy z rana mam z głowy:)

A Wy jak sobie radzicie z kolejką w łazience?
Też wymyśliłyście kącik urody czy może wstajecie dużo wcześniej żeby się wyszykować?
Podzielcie się w komentarzach, chętnie posłucham.

Miłego i oby nie deszczowego,
Pat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...