Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 18 października 2014

Domowe Rafaello

Cześć wszystkim! Zapraszam Was na przepis na domowe rafaello.
Do zrobienia ciasta potrzeba Wam:

3 łyżki mąki przennej
3 łyżki mąki ziemniaczanej
1 litr mleka
250 g herbatników
szklanka cukru
2 żółtka
opakowanie wiórków kokosowych 
250 g masła
1 łyżeczka cukru wanilinowego


Z litra mleka odlewamy szklankę, do tej szklanki dosypujemy mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz żółtka. 
Wszystko dokładnie mieszamy, żeby nie było grud. Resztę mleka wlewamy do garnka i gotujemy razem z cukrem zwykłym i wanilinowym. Mieszankę ze szklanki dodajemy do gotującego się mleka, następnie czekamy do całkowitego ostygnięcia budyniu.

Gdy budyń wystygnie, miksujemy masło, a następnie stopniowo dodajemy do niego budyń i wiórki kokosowe. Całość razem miksujemy na jednolitą masę. Masę podzielić na trzy części.

Na formę wielkości około 20x30 cm, wykładamy herbatniki, na to wylewamy pierwszą część masy. Czynność tę powtarzamy trzy razy. Górę można udekorować wiórkami, orzechami, migdałami, wedle uznania. 

Całość wstawiamy na noc do lodówki, żeby herbatniki zrobiły się miękkie a ciasto zrobiło się zwarte. 
Następnego dnia ciasto jest gotowe do jedzenia.


Ciasto idealne do kawy i na spotkania ze znajomymi :)



Dajcie znać jak Wam wyszło :)



sobota, 11 października 2014

Graeskar aften czyli Wieczór Dyni

Tak jak pisałam na facebooku, Halloweenowe szaleństwo dotarło i do Danii, dynie opanowały ulice i sklepy, wszędzie pełno, duchów, zmor i czarownic. W czwartek, 9ego października w Gentofte, jednej z dzielnic Danii, odbył się wieczór dynii, wszystkie sklepy przy Gentofte Torv były pootwierane, był poczęstunek w formie ciastek, babeczek i różnego rodzaju słodkości, dorosli mogli także napić się piwa lub wina. W Zakładzie Pogrzebowym został zorganizowany konkurs wycinania dyń, a w Danske Banku można było zgadywać, poprzez dotyk, co znajduję się w skrzyni - za udział w zabawie dzieciaki dostawały cukierki.




Apteka zamieniła się w komnatę czarownic, gdzie przygotowywały, różnego rodzaju eliksiry i zaklęcia, eliksiry były do późniejszej degustacji. Na szczęście po wypiciu ich, nikt nie zamieniał się w ropuchę czy mysz:)


Tak prawdę mówiąc, ten eliksir to był tylko syrop, swoją drogą, przeokropny.


A te brzydale witały nas w Bibliotece, gdzie Pan charakteryzator, malował buzie w dość straszny sposób.. 



Blizny, skazy, cięte i szarpane rany, do wyboru do koloru. Chodząc ulicami można było poczuć się jak w jakimś horrorze. Choć trzeba przyznać, że wykonanie robiło wrażenie, wyglądały jak prawdziwe.



W Optyku klientów witały kolejne czarownice, te były mniej urodziwe niż te w Aptece, ale co się dziwić, czarownice z reguły do piękności nie należą :) 



Na ulicy można też było zjeść kiełbaski, napić się herbaty i skosztować win z pobliskiego sklepu z winami. Dzieciaki były zabawiane przez pracowników Danske Banku i latały z masą balonów właśnie z tej firmy.



Wieczór miły, pomysłowy, fajny, żeby w inny, ciekawy sposób spędzić go z dzieciakami, przecież nie codziennie na ulicach widuje się czarownice, upiory i wycina z dyni:) 
Mimo, że u nas w Polsce w inny sposób czci się pamięć zmarłych, powiem szczerze, że sama lubię wycinać dynie, przystrajać przestrzeń nimi, co mogliście wczoraj zobaczyć na profilu facebookowym i zapalać świeczki przez cały jesienny okres. Na koniec października będę robić swoją dynię, więc na pewno pokażę Wam jakie dziwadło z niej wyszło! A Wy robicie dynie? 

Co roku także i Tivoli zamienia się na okres Halloween, na kolejne trzy tygodnie park rozrywki zamienia się w miejsce przystrojone 20 000 dyń. Jak to wygląda? Zapraszam Was na krótki filmik, zapowiadający co Wam pokaże już za niedługo:)



czwartek, 9 października 2014

Moja przestrzeń - kącik urody.

Rok szkolny zaczął się już na dobre a i studenci początkiem października rozpoczęli kolejny rok akademicki. Pewnie większość z Was mieszka w kilka osób i dostęp do łazienki jest dość ograniczony, albo plan kto wchodzi pierwszy, a kto następny układacie już wcześniej, prawda dziewczyny?:) Znam to, sama mieszkałam w akademiku i w jednym mieszkaniu z czterema dziewczynami, gdzie wszystkie miałyśmy na tę samą godzinę do szkoły, a łazienka, wiadomo, była tylko jedna. Same ustalałyśmy dzień wcześniej, która idzie pierwsza, i ile ma czasu w łazience. W związku z ograniczonym czasem, przeznaczałam go na mycie zębów, buzi i włosów, resztę robiłam w pokoju. Nigdy mi to nie przeszkadzało, bo nawet wolałam się malować przy świetle dziennym. I tak już mi zostało, bardzo rzadko maluję się w łazience, wolę iść tam gdzie jest dużo światła dziennego, przynajmniej unikam wpadek.  W związku z tym wygospodarowałam sobie kawałeczek miejsca na parapecie, gdzie światła dziennego jest bardzo dużo i voila. 
Przedstawiam Wam mój mały kącik.


W kąciku znajdują się najważniejsze rzeczy, nie chciałam za bardzo zaśmiecać pierdołami. Wystarczy lusterko, kremy do twarzy i ciała [wolę je mieć pod ręką, bo w ogóle nie mam systematyczności w smarowaniu się], perfumy i przyrządy do make-upu. Do tego przyrządy te ukryłam, żeby się niepotrzebnie nie kurzyły, i nie były na widoku.


A ukryłam je o w tym małym niebieskim pudełeczku, do mojego codziennego makijażu nie potrzeba dużo, puder w kremie i sypki, kredka do oczu, maskara i róż. Cieni do powiek używam dość rzadko, ale ta mała paletka GOSH podbiła moje serce. Wszystko ma swoje miejsce i jak dla mnie jest bardzo praktyczne, wolę wygospodarować mały kącik niż latać codziennie rano z kosmetyczką z łazienki do pokoju.


Dość niedawno temu, lusterko zaliczyło upadek, i trzeba było zamienić je na lepszy model, zawsze miałam okrągłe, ale teraz jestem bardzo zadowolona z tego nowego bardziej kwadratowego:) Co myślicie o takim sposobie na trzymanie kosmetyków, tych najważniejszych?


Jak dla mnie sposób się sprawdza bardzo dobrze, jest wygodny i nie muszę się denerwować, że ktoś mi zajmuję łazienkę i że nie zdążę się wyszykować. Szybkie ogarnięcie w łazience, a potem cały kącik mam dla siebie. Nikt mnie nie pogania, więc nerwy z rana mam z głowy:)

A Wy jak sobie radzicie z kolejką w łazience?
Też wymyśliłyście kącik urody czy może wstajecie dużo wcześniej żeby się wyszykować?
Podzielcie się w komentarzach, chętnie posłucham.

Miłego i oby nie deszczowego,
Pat.

poniedziałek, 22 września 2014

20 najlepszych odcinków na 20lecie Przyjaciół

Czy jest tutaj ktoś kto nie lubi Przyjaciół? 
Chyba nie..na podstawie rankingu Lovefilm.com "Przyjaciele" są trzecim najbardziej uzależniającym serialem :) Ja przyznam się że należę do Przyjacieloholików, jeśli można tak powiedzieć. Jak to mówi moja była współlokatorka/kumpela, Basiu pozdrawiam Cię serdecznie - mam na ich punkcie fioła. W sumie nie dziwię się, mogę go oglądać codziennie i chyba nigdy mi się nie znudzi. Już nie pamiętam ile razy oglądnęłam wszystkie 10 sezonów i ile dialogów pamiętam, bardzo dużo [czy to jest normalnie?!]. Każdy z szóstki przyjaciół jest jedyny w swoim rodzaju, każdy śmieszny i zabawny na swój sposób, i w każdym lubię co innego, no bo czym byłby serial bez Chandlera i Jego żartów? Bez Rossa i Jego paleontologicznych wykładów? Bez Moniki i jej pedantyczności? Bez 'How you doin'? Joey'a? Bez przezabawnej w każdym cału Phoebe? I bez rozpieszczonej Rachel? 


22 września 1994 roku wyemitowano pierwszy odcinek tego kultowego serialu, który przez 10 lat bawił widzów w Ameryce i za granicą. Jeśli jesteś fanem Przyjaciół to na pewno spodoba Ci się moja lista 20 najlepszych odcinków. Nie chcę zanudzać żadnymi ciekawostkami i faktami z filmu bo jeśli jesteś fanem, to na pewno je wszystkie znasz. Świetnych momentów i przezabawnych dialogów jest mnóstwo, ciężko było wybrać 20 ale myślę, że Ci się spodobają.

 Z okazji 20lecia Przyjaciół zapraszam na moje 20 ulubionych odcinków :) jakie są Twoje? [Większość filmików jest po angielsku, bo właśnie po angielsku najbardziej ich lubię oglądać :) ]

1. The One with the Embryos- mój ulubiony, lubię do niego wracać, jak mam zły dzień i oglądać 'walkę' o mieszkanie wykonane w tak świetny sposób. A tragiczna mina Moniki po przegranej? Wyborna.



2. The One Where Rachel is Late - no bo kto nie lubi takiej wkurzonej Rachel, dogadującej wszystkim na około?


3. The One After Vegas - ślub Rossa i Rachel - zawsze myślałam, że będzie oddzielny odcinek z ich zejściem i pięknym ślubem, ale ich perypetie na przestrzeni sezonów bawiły i wciąż bawią mnie do łez :)


4. The One with All the Poker - czy Ross nie mógł bardziej pokazać, że zależy mu na Rachel..?


5. The One Where Ross is Fine
Here is to Love! L is for Life, what is life without Love? Oh My God, are we suppose to answer? :D
O is for O wow! V! is for this very surprising turn of events, which I'm still fine by the way! E, is for how extremly normal I find it. - po prostu genialny Ross.






6. The One Where Chandler Can't Cry - wkurzona Monika, coś pięknego!


7. The One Where Ross Got High - uwielbiam momenty, kiedy wszyscy wyjawiają swoje sekrety i grzeszki, czyż to nie był zabawny moment?


8. The One With the Jellyfish - jedna z lepszych kłótni Rossa i Rachel! Czy oni od razu nie mogli dojść do porozumienia? Tylko walczyli o taką bzdurę?


9. The One Where Rachel Tells.. - zabójcza reakcja Rossa.


10. The One Where Chandler Takes Bath


11. The One With the Boobies


12. The One With Prom Video - He's her lobster :)


13. The One With Phoebe's Husband.. - sekrety, sekrety i jeszcze raz sekrety.


14. The One Where Chandler Can't Remember Which Sister


15. The One Where Everybody Finds Out - mistrzostwo w każdym wydaniu!


16. The One With The Girl Who Hits Joey


17. The One With The Hypnosis Tape


18. The One With the Proposal. Part 2 - czy też tak bardzo kibicowaliście Monice i Chandlerowi, żeby im się udało?


19. The One With Unagi - Ross i Jego filozofie.


20. The One Where Joey Loses His Insurance 





Mam nadzieję, że spodobały się Wam moje typy. Każdy odcinek zawierał masę śmiesznych scen i mnóstwo przezabawnych dialogów, i myślę, że drugiego tak dobrego serialu nie będzie - oczywiście, z tych komediowych. Mam doPrzyjaciół ogromny sentyment, to przy nim śmiałam się i płakałam, uczyłam się angielskiego, i spędziłam mnóstwo czasu oglądając go na okrągło, Mama i wiele osób zawsze mnie pytało - jeszcze Ci się nie znudził? Nie, i raczej nie znudzi :)

A Ty za co lubisz Przyjaciół?

Pozdrawiam,
Pat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...