Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

środa, 18 lutego 2015

Ciekawostki o Danii #5

Jak sami wiecie, o ile ogladacie wiadomosci, ostatnio nie za dobrze dzieje sie w Kopenhadze. Trzy strzelaniny w ten weekend troche namieszaly w tym 'najszczesliwszym kraju na swiecie' i do tej pory jeszcze nie jest tak, jak bylo przed tym wydarzeniem. Miejmy nadzieje, ze nic takiego ani gorszego, sie nie stanie. Napisze wam jak to wszystko wyglada tu na miejscu - w niedziele, przy przegladzie tygodnia. A teraz chcialabym zaprosic Was na kolejna porcje ciekawostek o Danii, tym razem bedzie troszke o szkole, systemach internetowych i o tym jak jesc kanapki jak dunczyk :)
 
Dania jest krajem bardzo zmobilizowanym i skomputeryzowanym, ale to juz wiece. U dunskiego lekarza nie zobaczysz jakis kart pacjenta, zeszytow z historia przebytych chorob, wszystko jest w systemie, do ktorego i Ty masz dostep. Logujemy sie na borger.dk (o tej stronie powiem Wam troche wiecej przy kolejnym wpisie, bo to bardzo zlozony temat) wchodzimy w odpowiednia zakladke i voila! Cala historia przebytych chorob, wizyt u lekarza, lekow, ktore bierzemy lub bralismy i zabiegow ukazuje sie naszym oczom. Wszystko jest przejrzyste i latwe do znalezienia. Nie musimy chodzic po lekarzach i prosic sie o swoje dokumenty, wszystko mamy w jednym miejscu. Jesli nadarzy sie taka sytuacja, ze zmieniamy lekarza, praktyke lekarska - nowy za pomoca jednego klikniecia otrzymuje historie naszych chorob. Co za ulatwienie!
 
A jesli chodzi o dentyste to jest jeszcze lepiej - mozemy zobaczyc 'odlew' naszej szczeki i zobaczyc, ktore zeby sa zdrowe, ktore potrzeba leczyc, gdzie, kiedy i co bylo robione z naszymi zebami. Co prawda nie mam tutaj doswiadczenia z dentysta - nawet dunczycy jezdza do Polski leczyc zeby, a to wszystko dlatego, ze leczenie stomatologiczne nie wlicza sie do standardowego ubezpieczenia i za kazda wizyte trzeba placic, tak samo jakby szlo sie prywatnie. Ceny sa bardzo ale to bardzo wygorowane, darmowe leczenie dentystyczne przysluguje dzieciom do 18ego roku zycia, a potem pozostaje nam plakac i placic, badz latac do Polski :)
 
Dunskie szkoly sa przygotowane na wszelka pomoc dla dzieci dunskich, jak i dwujezycznych. Uczac sie w klasach podstawowych czy licealnych - szkola zapewnia uczniom wszelkie pomoce naukowe - ksiazki, zeszyty, a nawet laptopy. Wiekszosc zadan jest robiona online w konkretnych programach komputerowych, a odpowiedzi wysylane sa do nauczycieli. Dzieci dwujezyczne nie moga czuc sie gorsze, ani 'odstawac' od reszty grupy,  wiec szkola zapewnia im wiec zajecia indywidualne z wszystkich przedmiotow, oczywiscie jesli istnieje taka potrzeba, kursy i pomoc w nauce jezyka.
 
Integracja to chyba jedno z ulubionych slow w Danii, w pracy, w szkole, co jakis czas odbywaja sie dni, ktore maja pomoc w integracji pracownikow, dzieci. W szkolach odbywa sie to w roznoraki sposob - zabawy, wyjazdy a takze tak zwane madkluby badz madgrupy - polega to na tym, ze przez pare tygodni, w konretne dni, okreslona ilosc dzieci wybiera sie do jednego z nich do domu. Maja razem zjesc posilek i bawic sie, wszystko po to, aby lepiej sie zintegrowaly i jak najwiecej czasu ze soba spedzaly, takze poza szkola.
 
W dunskich szkolach nie ma czegos takiego jak wywiadowki, sa za to indywidualne rozmowy z rodzicami, na ktorych nauczyciel opowiada rodzicom, jakie postepy robi ich dziecko - zarowno w nauce, jak i w rozwoju osobistym dziecka. Rozmowy te prowadzone sa co jakis czas, aby stale monitorowac rozwoj badz jego brak.
 
A na koniec mala zagadka - w jaki sposob jesc kanapke, zeby jesc ja w taki sam sposob jak Dunczyk?
 
 - widelcem i nozem :)
 
 
Mam nadzieje, ze poraz kolejny dowiedzieliscie sie czegos nowego na temat Danii i jej mieszkancow.
 
Milego Wam zycze,
Pat.
 
 
 
 

niedziela, 8 lutego 2015

Przegląd tygodnia w zdjęciach #7

Kolejny tydzień za nami, a także początek lutego, ja już z utęsknieniem czekam na cieplejsze dni, zdecydowanie brakuje mi słońca. Nie ma to jak wiosna, śpiew ptaków z rana i promienie słońca wchodzące do pokoju. To już za chwilę, wiosna już za rogiem, przynajmniej taką mam nadzieję.


1. Gry planszowe ponownie zawitały w naszym życiu, pierwsza wersja Eurobusinessu, ma już parę ładnych lat, a dalej świetnie się trzyma. A wy lubicie sobie pograć w planszówki?!
2. Powtórki Przyjaciół na ComedyCentral, zdecydowanie lubię to! :)
3. Stram Op w Fitness World daje wycisk, 55 minut po których z ciężkim bólem wchodzę po schodac, a jak wygląda rozgrzewka, możecie zobaczyć na fanpege'u bloga na facebook'u.
4. Koktajle z Joe & the Juice najlepsze na świecie, oczywiście zaraz po tych domowych.


1. Zacznij ćwiczyć rano, gdy Twój mózg jeszcze się nie obudził, nie będzie negował Tego co robisz :)
2. Sobotnie śniadanko.
3. Domowe burgery, zdrowsze, prawda?! :)
4. Wieczorny klimat, trzeba się relaksować, świeczki, kwiatki, romantiko.


1. A wieczorami, seans filmowy, Magiczne Lato.
2. Dostawa owoców, do domu zawitało trochę lata. Truskawki z cukrem i śmietaną, smak dzieciństwa.
3. Śnieg mi nie straszny, pedałujemy ostro.
4. Witaminki, witaminki.


1. Wieczorny zestaw do ćwiczeń.
2. Kolejny seans filmowy, Długi wrześniowy weekend.
3. Poranne widoki w drodze do pracy. Pustki, można spokojnie pospać jeszcze troszkę :)
4. Koktajl truskawkowy zamiast kolacji.


1. Joe & the Juice serwuje najlepsze soki, Hell of a Nerve - banan, truskawka i sok z bzu.
2. Gramy! Nowsza wersja Eurobusinessu - Monopoly. Starsze pokolenie przegrywa z młodszym.
3. Central Perk serwuje koktajle truskawkowe :)
4. Owocki, owocki, zabieram te kosze do domu!

A jak u Was minęły ostatnie dwa tygodnie? Czekacie już na wiosnę?

Miłego!
Pat.


czwartek, 5 lutego 2015

Gdzie tanio zjeść w Kopenhadze - bufety - New Garden, Østerbro

Dania jest dość drogim krajem dla przyjezdnych, przeliczają ceny i wychodzą z podziwu, że piwo w knajpie może kosztować 25 zł a woda 10 zł. Robilam to samo, zaraz po przyjezdzie do Danii i nie moglam sie nadziwic wysokosciom cen zwyklych produktow. Tak, tak, niestety Dania do tanich nie należy i trzeba to wziąć pod uwagę przed przyjazdem. Przyjezdni mają zazwyczaj napięty grafik dnia, ze zwiedzaniem od rana do wieczora, najważniejsze, żeby jak najwięcej zobaczyć. Wcale się nie dziwię, bo gdy wyjeżdżam na 2-3 dni, robię tak samo, chcę jak najwięcej zobaczyć, zachwycać się krajobrazem, budynkami, zobaczyć miasto z każdej możliwej strony. Ale przy tej całej bieganinie, trzeba czasem usiąść, zjeść obiad, wypić kawę. I wtedy zaczynają się schody. Ceny w restauracjach są dość wygórowane, zjedzenie dwudaniowego obiadu + picie [dla jednej osoby] to koszty rzędu 300 kr czyli 169 zł. A jak jesteśmy całą rodziną? Sami policzcie. Koszty całego wyjazdu wzrastają właśnie z powodu cen za jedzenie w restauracji, a przecież nie możemy cały dzień być o suchym prowiancie. Wyjeżdżając gdzieś staram się zawsze poszukać jakiś tańszych restauracji ale dobrze rekomendowanych, co tańsze to nie znaczy, że niedobre. 

Przyznam szczerze, że chodzenie tutaj do restauracji na dwudaniowy obiad, jest w ogóle nie opłacalne i nigdy go nie stosowałam. Znalazłam za to alternatywę, tańszą a o wiele lepszą. Bufety. Idealne na niedzielny obiad a także lepsza i tańsza opcja dla przyjezdnych. 


Po pierwsze, płacisz raz - jesz ile chcesz. 
Po drugie, do godz 16ej jest taniej [60-70 kr czyli 34-39 zł], po 16ej ciut drożej [80-90 kr czyli 45-50 zł]. Cena podawana jest za osobę. Jedynym minusem jest to, że picie jest stosunkowo drogie, cola kosztuje około 30 kr [16 zł] a woda 20 kr [11zł].
Po trzecie, wygoda.

Już opisuję jak to wygląda. Bufet jak sama nazwa mówi, oferuje kilka, kilkanaście dań do wyboru. W Kopenhadze takich bufetów można znaleźć kilkanaście a w samym centrum jest ich kilka, zaraz przy głównych uliczkach, codziennie licznie odwiedzanych przez przyjezdnych. Bardzo często są to bufety mieszane, gdzie można znaleźć kuchnię trochę orientalną ale i nasza, europejską. Bufet w swoich daniach oferuje bardzo często dania ciepłe - różnego rodzaju zupy, gulasze, mięsa czy ryby, zimne - różnego rodzaju makarony, warzywa i pasty, sałatki a także pizze oraz owoce. Często są to też bufety azjatyckie, mongolskie, japońskie czy greckie. Dania przez nich serwowane są na prawdę smaczne i warto spróbować nawet to, czego nigdy w życiu się nie jadło, a nóż widelec odkryje się ciekawe smaki.

Osobiście, ulubionych bufetów mam 5 czy 6. Każdego dania troszkę się różnią, ale wszystkie są przepyszne i zachwycają smakiem. Dzisiaj chciałam przedstawić Wam jeden z nich, który oferuje dania azjatyckie z domieszką europejskich a także sushi. Muszę przyznać, że zakochałam się w sushi od pierwszego spróbowania. 

New Garden, w dzielnicy Østerbro, w swojej ofercie ma:
Sajgonki, kulki z kurczaka, krewetki w cieście, pierś z kurczaka, nóżki.


Gulasze z kurczaka, wołowiny. Małże, krewetki.


Ryż, makaron, gulasze warzywne.


Owoce i desery.



A także wcześniej wspomniane sushi. Kilkanaście rodzai i chrupki krabowe.


A Wy, korzystacie z restauracji oferujących jedzenie w formie bufetu? Czy wolicie dania z karty? :)


poniedziałek, 2 lutego 2015

Piękny hostel w sercu miasta - Stay Inn, Gdańsk

W Gdańsku byłam jeszcze jako dziecko, dopiero w lipcu 2014ego roku udało mi się na chwilę do niego wrócić, przy okazji wyjazdu do Turcji. Zakochałam się bez pamięci, Gdańsk jest prześliczny! Ta starówka, Neptun, malutkie knajpki, statki pirackie, cuda! Chodziłam i zachwycałam się każdą kamieniczką, każdym tajemniczym zakątkiem. Zapragnęłam wrócić na dłużej, Gdańsk jest na mojej liście do odwiedzenia, chociaż na weekend. Muszę nacieszyć oko wspaniałymi miejscami. W Gdańsku zawsze byłam przejazdem, na trasie Polska-Turcja i Polska-Dania, ta ostatnia była już w nowym roku, niestety na krótko, zaledwie na parę godzin, przyjazd późno wieczorem, wyjazd przed południem dnia następnego. Wrócę.






Gdańsk zachwycił mnie czymś jeszcze, pięknym hostelem w sercu miasta. Wszystko było załatwiane tak na prawdę na ostatnią chwilę, ale byłam zadowolona w 100%. Tak jak wspominałam wcześniej przyjechaliśmy bardzo późno bo około godziny 24, a lot powrotny mieliśmy już o godzinie 14. Szukając noclegu 'na ostatnią chwilę' korzystam zawsze z serwisu booking.com, jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Zależało mi na noclegu jak najbliżej centrum, z opcją ze śniadaniem. Miejsc było kilkanaście, ale najbardziej przypadł mi do gustu Stay Inn, w samym sercu miasta, parę kroków od Neptuna. Jednym kliknięciem zarezerwowałam nocleg. 

Wchodząc na stronę hostelu od samego początku rzuca nam się w oczy hasło: “Unikalne połączenie wysokich standardów hoteli cztero-gwiazdkowych z jedyną w swoim rodzaju hostelową pogodą ducha.” A wchodząc do hostelu, hasło te, przeobraża się w rzeczywistość, i to jak piękną. Na samym początku przywitała nas przemiła obsługa, z piękną recepcją w tle. Mimo późnych godzin dotarcia na miejsce, recepcjonista tryskał humorem i był bardzo uprzejmy. Zaprowadził nas do pokoju, poinformował od której godziny można zjeść śniadanie i życzył miłej nocy. Wchodząc, a tak na prawdę wjeżdżając na nasze piętro a potem idąc korytarzem, łatwo można było zauważyć wysoki standard hostelu, dorównujący standardom cztero-gwiazdkowych hoteli. 

Stay Inn w swojej ofercie ma kilka rodzai pokoi, pokoje premium i pokoje typu dorm. 


Nasz pokój był z tego pierwszego standardu - Dwuosobowy Premium. Oferował udogodnienia takie jak:


Bogaty i pożywny bufet śniadaniowy bardzo smaczny, do wyboru ser żółty, biały, szynka, dwa rodzaje chleba, parówki, warzywa do kanapek - papryka, ogórki, pomidory, dżemy, dwa rodzaje płatków, jogurty a także kawa i herbata. Śniadanie w formie bufetu można było zjeść w pokoju ogólnym w którym znajdowały się stoliki, kanapy, telewizory a także część kuchenna wyposażoną we wszystkie niezbędne przedmioty. Komfort w pokoju dawały dźwiękoszczelne okna i drzwi, mimo bliskiego usytuowania kościoła i barów, gwar z ulicy do niego nie dochodził , można było spać spokojnie. Jeśli ktoś miał bardzo wyczulony słuch, na wyposażeniu pokoju były zatyczki do uszu. Pokój był pięknie urządzony, łóżko znajdowało się na wysokiej platformie, a pościel była czysta, pachnąca i wysokiej jakości. Łazienka wyłożona ciemnymi kafelkami z zestawem ręczników na wyposażeniu. Z telewizora skorzystaliśmy tylko rano, żeby posłuchać wiadomości a internet chodził bez zarzutów. Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć jak wyglądają pokoje na stronie hostelu, a poniżej jak było w rzeczywistości.







Opis hostelu na stronie czy na serwisach oferujących rezerwacje miejsc a także zdjęcia pokoi, oddają to, jak hostel wygląda w rzeczywistości. Pokój prywatny czy też ogólny, zadbany, czysty, wyposażenie wysokiej jakości. Obsługa miła, uprzejma, gotowa do pomocy, tak na prawdę o każdej godzinie. Za ten wysoki standard i na prawdę piękne miejsce, blisko centrum, praktycznie przy samym Neptunie zapłaciliśmy 250 zł. Nocleg dla dwóch osób ze śniadaniem, w samym sercu Gdańska, czego chcieć więcej?!

"Tym, co wyróżnia Stay inn, jest unikalne połączenie wysokich standardów hoteli cztero-gwiazdkowych z niepowtarzalną, przyjazną i jedyną w swoim rodzaju - hostelową pogodą ducha. Naszym zaangażowaniem chcemy, aby hostel Stay inn stał się chlubą Gdańska, a jego wyjątkowy klimat i wysoki standard usług, był punktem przyciągającym licznych Gości zarówno krajowych, jak i zagranicznych." Jeśli będą traktować gości tak, jak potraktowali nas, dbać o hostel jak dotąd, są na najlepszej drodze do osiągnięcia tego celu.

Z radością mogę polecić Hostel Stay Inn tym, którzy szukają noclegu w Gdańsku, czy to na jeden dzień, czy więcej. Na pewno będziecie zadowoleni :)

Miłego, 
Pat.

Ps. Kasiu pozdrawiam Cię, mam nadzieję, że przy mojej następnej wizycie,  oby dłuższej, uda nam się spotkać :)

sobota, 31 stycznia 2015

Jedno z ważniejszych świąt w Danii - Storelusedag

Dania jest krajem, który dziwi mnie pod wieloma względami, dziwi ale nie zaskakuje, zdążyłam się już przyzwyczaić do ich dziwactw. Szczerze mówiąc myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, o jakże się myliłam. Z tym krajem nigdy nic nie wiadomo.

Ostatniego dnia stycznia, przypada w Danii wielkie święto, jedno z ważniejszych - Storelusedag, a co się kryje pod tą tajemniczą nazwą? Otóż Storelusedag jest to Wielki Dzień..Wszy. Tak, tak, dobrze widzicie - wszy. Jak na tak dobrze rozwinięty kraj, Dania ma duży problem z tymi insektami. Bardzo często zdarza się, że w szkołach, dzieci nie przychodzą na zajęcia bo.. mają wszy. I tak na prawdę tylko czekać, kiedy przyjdzie pora na kolejne z nich. W aptekach, sklepach z kosmetykami bardzo łatwo dostać cały zestaw do 'radzenia sobie z wszami', bardzo często są promocje na takie zestawy, normalne też jest to, że w każdym duńskim domu znajdują się szampony i grzebienie do wszy. 



Storelusedag został ustanowiony w 2007 roku i co roku, 31ego stycznia, wszelkie media, nawołują do tego aby sprawdzać głowy dzieciom. Larwy wszy mogą rozwijać się na głowie przez dłuższy czas, a nie koniecznie dawać symptomy swędzenia. W szkołach, internecie można dostać materiały na temat wszy, ich rozwoju, a także praktyczne informacje jak sprawdzać głowy pod tym względem, jakie środki stosować i przez jaki czas.


Z wszystkich ulotek, informacji, wiadomości w tym dniu ta jedna jest najważniejsza:
Pamiętaj o Wielkim Dniu Wszy
Sobota 31 styczeń 2015
Zachęcamy rodziców do sprawdzania głów swoich dzieci pod kątem wszy.

Ostatni dzień stycznia, nazywany jest narodowym, dużym dniem do sprawdzania głów pod kątem wszy. Jest to niejako, samopomoc w redukcji rozwoju robali. Oczywiście nie może zabraknąć zdjęć insektów, czy to rysunkowych, realistycznych czy tych bardziej pod kątem humorystycznym. Ważne jest, żeby informacja dotarła do jak największej ilości osób i zaowocowała walką z nimi. A każde dziecko było szczęśliwe i wesołe, bez wszy.


Przyznam szczerze, że będąc w Polsce nigdy nie słyszałam o przypadkach wszy u dzieci, w tych czasach. Pamiętam jak Babcia mi opowiadała, jak Mój Tato był dzieckiem i pojawiły się wszy, dostała je jedna z dziewczynek w klasie, niestety, włosy trzeba było obciąć. Pamiętam, że bardzo mi było szkoda tej dziewczyny i nie mogłam zrozumieć jak robale mogą się zalęgnąć na głowie. Na szczęście mnie ten problem nie dopadł. Ponownie o wszach usłyszałam w Danii i muszę powiedzieć, że jest to jeden z powszechniejszych problemów u tutejszych dzieci, z którym nie bardzo potrafią sobie poradzić.

Zaskoczyłam Was wiadomością o tym święcie? Co o nim sądzicie?

Miłego weekendu, 
Pat.


środa, 28 stycznia 2015

8 rzeczy, ktore zaskocza Cie po przyjezdzie do Danii

To, ze Dania jest dosc nietypowym krajem mogliscie wywnioskowac z poprzednich wpisow o ciekawostkach i dunskich absurdach. Dzisiaj chcialam przyblizyc Wam rzeczy, ktore moga Was zaskoczyc po przyjezdzie do tego kraju. Mnie te rzeczy przestaly juz dziwic, oni tacy sa i trzeba sobie z tym poradzic. Dunczycy sa powszechnie znani jako potomkowie Wikingow i najszczesliwsi ludzie na swiecie, ale zeby o tym wszystkim sie przekonac, musisz przyjechac do Danii.

Chcesz sie dowiedziec czemu sa tez dziwakami? Zapraszam do lektury :)
Kochaja rowery 
Bezapelacyjny numer jeden. Rowery i cyklisci sa wszedzie, pogoda, nie pogoda, deszcz, slonce, mroz, snieg - kazda pogoda jest dobra na jazde na rowerze. Jezdza bo lubia ale jest to takze jeden z ich glownych srodkow transportu. Ponad 50 % mieszkancow dojezdza codziennie do i z pracy, mowi sie, ze jest tutaj wiecej rowerow niz mieszkancow, to tak samo jak ze swiniami. Dunczycy dbaja o srodowisko ale prawda jest taka, ze jazda na rowerze jest najszybsza i najlatwiejsza forma poruszania sie po miescie.
Piwo
Jest czescia dunskiej tradycji od ponad 500 lat, w Danii uwazane za normalne jest rozpoczecie picia piwa w wieku 14 lat. Prawie kazdy w Danii pije ten trunek, jest ono obecne praktycznie wszedzie, poczawszy od zwyklych imprez, po te szkolne, miejsca pracy (po godzinach), spotkania biznesowe - alkohol nie jest problemem dopoki pijacy sa w stanie sie kontrolowac, no i kto zabroni pic pracownikom juz po ich godzinach pracy?!

Dunska flaga 
Zobaczysz ja powiewajaca w przydomowych ogrodkach, na masztach a nawet w urodzinowym torcie. Flaga jest jednym z wazniejszych symboli dunskich, Dunczycy tak czesto jej uzywaja poniewaz pokazuje ich milosc i przywiazanie do kraju.

Anyz
Dania ma chyba wszystkie rodzaje slodkosci i snackow o smaku anyzu -  zelki, czekoladki, cukierki, lody, ciastka, drinki i o wiele, wiele wiecej. Jedne sa slodkie inne slone, a jeszcze kolejne ostre, dla mnie.. nie do zjedzenia. A fee.


Zasady
Jesli jest czerwone swiatlo, to znaczy, ze trzeba stac i czekac az bedzie zielone, nie wazne ze nie jedzie zaden samochod ani rower, stoja i czekaja. Na codzien dunczycy sa bardzo zdyscyplinowani i trzymaja sie zasad, co nie ma az takiego zastosowania kiedy sa pijani, wtedy nawet sikanie w miejscu publicznym nie jest zakazane czy niestosowne.

Dzieci
Wyobrazacie sobie Wasze dziecko spiace w wozku na zewnatrz kiedy Wy siedzicie z kolezanka na kawie? Nie?! W Danii jest to norma. Nie ma znaczenia czy pada deszcz czy snieg, nic nie ma znaczenia dopoki dziecko jest odpowiednio ubrane. Mroz, padajacy snieg i maluch bez czapki i rekawiczek siedzacy w wozku? Tez norma. Hartowanie ponad wszystko!


 Hygge
Nie ma tlumaczenia tego slowa ani na jezyk angielski ani na jezyk polski. Opisuje ono ciepla, mila atmosfere kiedy spedzasz czas z tymi ktorych kochasz, delektujesz sie drinkiem i dobrze bawisz. A, prosze nie zapomniec o ogromnej ilosci swieczek.

Prywatnosc
Ponad wszystko. Bardzo cenia sobie prywatnosc i nie chca wchodzic w niczyje zycie z butami. Niespodziewane wizyty? W zadnym wypadku.


Milego,
Pat.

niedziela, 25 stycznia 2015

Przegląd tygodnia w zdjęciach #6

Ostatni tydzień był zabiegany i nie udało mi się zrobić dużej ilości zdjęć. Wracałam późno do domu, zmęczona i nie mam ochoty na nic. Weekend należał do tych leniwych, a niedziela obudziła mi pięknym słońcem.


1. Staram się lepiej odżywiać, wprowadzać więcej warzyw do moich obiadów.
2. Trochę zimy zawitało do Danii.
3. Wstawanie wcześnie rano, jak jest jeszcze ciemno nie należy do najprzyjemniejszych, a czekanie w ciemnościach na autobus to już wcale.
4. Cafe Latte w pracy obowiązkowe.


1. Wsiąść do pociągu byle jakiego..
2. W piątek zafundowałam sobie domowe mini spa, maseczka, pillingi, tego mi było trzeba.
3.4. W sobotę był cheat meal, oglądanie meczu Polska-Dania i kibicowanie skończyło się przy lampce wina i przepysznym hamburgerze z The Irish Rover.

Dzisiaj obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju, jak dobrze, że nie zasłaniam rolety bo bym nawet nie wiedziała, że tak pięknie zaczyna się dzień. Postanowiłam wybrać się z kubkiem herbaty na małą przejażdżkę. Pogoda cudna, lekki mróz, delikatne słońce, w sam raz na spacer. W końcu trzeba się dotleniać, prawda? :)

 

Jezioro zamarzło, na brzegach leży biały puch, wszystko tworzy prześliczny krajobraz. W koło pełno ludzi, pary spacerują, dużo jest tych, którzy biegają i jeżdżą na rowerze. Każdy korzysta z promieni słońca póki postanowiły do nas zawitać.












 Ostatnio pogoda trochę się zmieniła, chłodniejsze dni przyszły do Danii, ku uciesze dzieciaków w nocy spadł śnieg i mogą szaleć na sankach. Poubierane w nieprzemakające kombinezony, ciepłe czapy i rękawice, suną w dół z prędkością światła. Śmiechu i krzykom nie ma końca! 









Miłej reszty weekendu :)
Pat.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...