Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 9 sierpnia 2014

Nowości książkowe sierpnia

Będąc w Polsce, oczywiście nie mogłam się oprzeć, żeby nie zajrzeć do mojego ulubionego miejsca - księgarni, i nie kupić czegoś nowego do czytania, udało mi się przywieźć parę smakowitych kąsków :) 


Jesteś cudem - widziałam ją już jakiś czas temu w internetowej księgarni i od początku wiedziałam, że chcę ją przeczytać. 

Kariera na wysokich obcasach - Jak z wdziękiem i klasą osiągnąć sukces zawodowy? - po prostu musiałam, w poradnikach zawsze znajdę coś dla siebie.

Masa, o kobietach polskiej mafii - tak na prawdę natknął się na nią Mój Mężczyzna, i to on namówił mnie do jej kupienia. Oglądaliśmy wywiady z Masą i po prostu byliśmy ciekawi co ma jeszcze do powiedzenia i jak ten cały świat mafii wyglądał.

Siła nawyku - zaczęłam czytać, jest to zbiór wywiadów i eksperymentów przeprowadzanych na ludziach, którzy doznali uszkodzeń mózgu, w celu dowiedzenia się, gdzie w mózgu zapisywane są informacje odpowiadające za nawyki i w jaki sposób można nimi manipulować. Może po przeczytaniu lektury uda mi się zmienić co nie co złych nawyków i zastąpić je nowymi, lepszymi? Dam znać jak mi poszło.

Podstęp, o szpiegach, kłamstwach i o tym jak Rosja kiwa Zachód - książka na czasie.

Dziewczyny z powstania - zbiór opowiadań o okresie wojennym oczami kobiet.

Poradnik przetrwania w życiu. Osiągaj cele, walcz z przeciwnościami, rozwijaj charakter - „Większość ludzi jest o wiele silniejsza, niż im się wydaje. Ta cecha może być przytłumiona i ukryta, ale gdzieś tam w twoim wnętrzu jest niezłomne serce. Odwaga. Wytrwałość. Siła. Nie bój się trudnych czasów, one są twoją szansą, aby zabłysnąć. Zapamiętaj: Trudności rozwijają siłę, a burze czynią cię silniejszym” – Bear Grylls

Wczoraj dokończyłam Bridget Jones - Szalejąc za facetem, książka fajna, przyjemna i szybka w czytaniu. Utrzymana w tym samym tonie co poprzednie, choć nieco inna - Bridget to kobieta w średnim wieku z dwójką dzieci, które przysparzają jej masę zmartwień i wiele nowych dylematów, z którymi bohaterka lepiej lub gorzej sobie radzi. Jest także wątek dramatyczny, z którym Bridget musi walczyć i pokonać wszelkie przeciwności, które stają jej na drodze. Książka zawiera wiele śmieszno-tragicznych sytuacji przytrafiających się bohaterce, nie zabraknie też wątku miłosnego oraz niespodziewanego zakończenia. Książka idealna na wakacyjne wieczory.

Czytaliście, którąś z przeze mnie zakupionych książek? 
Co możecie powiedzieć na ich temat?
A może macie jakieś tytuły warte przeczytania? Podzielcie się nimi :)


Miłego weekendu,
Pat.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Prawdy o Duńczykach

Dzień dobry! 

Dzisiaj kolejny z postów o Duńczykach i Danii. Na pewno jesteście ciekawi, czym się różni Dania od Polski, a czym Duńczycy od Polaków. Dzisiaj zaprezentuje Wam to drugie, mam nadzieję, że się Wam spodoba.

Startujemy:

1. Każdy Duńczyk mówi po angielsku, każdy.
Stary, młody, wszyscy mówią. Ale nie wszyscy chcą mówić, są jedni nawet tacy, których zapytasz 'czy mówi po angielsku' to Ci z takim angielskim akcentem odpowie 'no'.

2. Lubią gdy obcokrajowiec mówi/stara się mówić po duńsku.
Możesz kaleczyć duński, robić błędy ale jak widzą, że próbujesz to się cieszą.

3. Nie lubią jak obcy zaczepiają ich na ulicy. Bardzo cenią swoją prywatność i nie lubią jak ktoś ich zagaduje na przystanku czy na ulicy. To odnosi się do tych starszych Duńczyków, młodzi czy już dojrzali, raczej nie mają z tym problemu a i nawet chętnie rozmawiają czy sami zaczynają rozmowę.

4. Anyż. Anyż jest wszędzie, są ciastka, czekoladki, żelki, napoje a nawet lody anyżowe. Duńczycy zajadają się nimi na potęgę.

5. Na lunch jedzą kanapki - jest to jedna z ich typowych potraw. Czarny chleb, na to różnego rodzaju sałaty, sosy, kurczak, łosoś, jajko, krewetki. Mixów jest bardzo bardzo dużo. Nawet z ziemniakami.

6. Nie śpieszą się. Wcale! Przecież i tak zdążysz to zrobić.

7. Spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu. Kiedy jest słoneczna pogoda masz pewność, że w parku będzie masa ludzi. Leżą na kocach, jedzą, bawią się, grają w gry z dziećmi.

8. Biegają. Zawsze i wszędzie. Rano, po południu, przed obiadem, po obiedzie, wieczorem, zawsze ktoś, gdzieś biega.

9. Rower to dla nich środek transportu. Nie dziwi mnie już widok pana w garniturze na rowerze, o nie.


Dowiedzieliście się czegoś nowego?:)

Pozdrawiam,
Pat.

wtorek, 5 sierpnia 2014

..jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec..

Wracając do domu z wakacji, w sklepiku na lotnisku, natknęłam się na gazetę z filmem "Kamienie na szaniec", widziałam już wcześniej zwiastun i byłam ciekawa filmu, więc postanowiłam płytę kupić. 

Myśl jaka nachodzi mi po obejrzeniu filmu to taka, że historia przestawiona w filmie różni się od tej ukazanej w książce. 

Film nie jest odzwierciedleniem książki a raczej interpretacją reżysera. Skupia się głównie na porwaniu Rudego, Jego przesłuchiwaniu i katowaniu oraz planach o Jego odbiciu z rąk nazistów. Film w dużej mierze przestawia przyjaźń pomiędzy Zośką a Rudym, ale także ukazuje losy młodych ludzi w czasie wojny, ich rozterki, miłości, ogromną przyjaźń jaką darzyli się młodzi z Szarych Szeregów, ich oddanie, poświęcenie a także strach, który towarzyszył im każdego dnia.

Film jako odrębna historia, niepowiązana z książką, przedstawia wartości którymi kierowali się młodzi ludzie w czasie tak okrutnym i ciężkim. Pokazuje jak ważna dla nich była Polska oraz lojalność wobec drugiego człowieka, a także poświęcenie dla kraju i bliskich.


Jeżeli już tak bardzo chcemy się przyczepić do tego co ukazał film, a co było w książce, to największym minusem jest brak Alka w filmie, jego postać jest praktycznie nieobecna, a wiemy jak bardzo zżyci byli ze sobą i jaka przyjaźń ich łączyła. Jak wiemy z książki, Alek, umarł tego samego dnia co Rudy, historia ta nie była ukazana w filmie, tak samo jak i scena śmierci Rudego - została dość okrojona. 

Ogromnym plusem filmu jest postać Rudego, a w zasadzie Tomasz Ziętek grający tę postać. Według mnie, został on idealnie obsadzony w tej roli, pokazał bardzo dobrą grę aktorską w scenach katowania przez Niemców, mimo, że są dość drastyczne, to jedne z lepszych ujęć w filmie.


Myślę, że cały film jest dobry, wart obejrzenia. Proszę jednak potraktować go jako osobne dzieło, niezwiązane z książką. Książka przedstawia dużo, dużo więcej niż zostało pokazane w filmie.
Swoją drogą to może kiedyś doczekamy się filmu, który przedstawi całą historię zawartą w książce.


A Wy oglądaliście już "Kamienie na szaniec"? Co sądzicie o filmie?

Pozdrawiam,
Pat.

wtorek, 8 lipca 2014

Domowa kawa mrożona na upalne dni

Mamy początek lipca i pierwsze upalne dni, pogoda dopisuje, aż za bardzo. Jest duszno i parno. Wiatru brak, więc otwieranie wszystkich okien, raczej nic nie daje. Każdy próbuje różnorakich sposobów na chwilę orzeźwienia i ochłodzenia - ja swój znalazłam, może i od dzisiaj będzie także i Wasz - jest to domowa kawa mrożona. Przyrządza się ją szybko i łatwo, nie trzeba gotować kawy i wstawiać na kilka godzin do lodówki, czekając aż się ochłodzi. Potrzeba nam tylko kilku rzeczy do jej przygotowania. 


Składniki:

- kawa rozpuszczalna - ja daję tyle samo łyżeczek ile daję, gdy robię zwykłą kawę
- cukier - jeżeli ktoś słodzi kawę, to jak najbardziej
- mleko 
- kostki lodu i/lub lody śmietankowe/czekoladowe/karmelowe wedle uznania 


Wykonanie:

Kawę wsypujemy do szklanki wraz z cukrem, dodajemy mleka lejąc do połowy i mieszamy, aż kawa i cukier się rozpuszczą. Następnie dolewamy mleka do pełnej szklanki, dodajemy kostki lodu i/lub lody. Wkładamy słomkę i gotowe! Prawda, że proste?



Jak sami widzicie, chwila i kawa gotowa. W dni kiedy żar leje się z nieba, orzeźwia idealnie. Dla lepszego wyglądu, na wierzch można dodać bitą śmietanę i posypać czekoladą:)

A może Wy macie jakieś sprawdzone, domowe sposoby na orzeźwienie? 
Bądź inne łatwe i pyszne kawy mrożone? Podzielcie się z nimi w komentarzu, chętnie spróbuję innych przepisów:)

Miłego dnia, 
Pat.


poniedziałek, 7 lipca 2014

Dwie duńskie tradycje na koniec czerwca

Koniec szkoły już za pasem, lato rozpoczęte, czego chcieć więcej? W Danii koniec szkoły uczniowie świętują w dość nietypowy sposób. Ci, którym udało się ukończyć odpowiednik naszego liceum, wraz z zaliczeniem wszystkich egzaminów, noszą czapki. Nie są to zwykłe czapki, ale pozostałość po uniformach, które kiedyś noszono oraz tradycji, która jest podtrzymywana każdego roku. W dawnych czasach, niewielkiej ilości osób udawało się zdać szkołę wraz z egzaminami, czapka ta była niejako wyróżnieniem i nagrodą, którą nie każdy mógł się szczycić. 




Tak jak i przed naszą maturą jest wiele przesądów, tak i Duńczycy twierdzą, że przymierzenie studenckiej czapki przed ukończeniem wszystkich egzaminów przyniesie pecha. Jest także kilka tradycji związanych z noszeniem czapki i starają się je zachować. Na czapce powinna widnieć ocena jaką uczeń otrzymał na egzaminach końcowych, a uczniowie z najmniejszą i/albo największą głową mają obowiązek postawić całej klasie piwo. Obecne czapki mają trzy kolory, są to bordowy, błękitny i czarny. Kolory są zależne od szkoły jaką ukończyli i okresu jej trwania.



Czapka wykonana jest z lnu, na jej tyle, wyhaftowane jest imię i nazwisko ucznia, a także nazwa szkoły, którą ukończył.


Ale co z tym świętowaniem? Już mówię.

Duńczycy raczej słyną z tego, że lubią imprezować, nie dziwne jest więc, że zakończenie szkoły świętują w ten sam sposób. Jest ona jednak trochę innego typu, niż można by sobie wyobrażać. Uczniowie bądź rodzice uczniów wynajmują im wielkie wozy, które przyozdabiają flagami, transparentami i balonami, i jeżdżą po mieście, trąbiąc, i gwiżdżąc, przy głośnej muzyce a także ogromnej ilości piwa.







Jeżdżą od samego rana do późnej nocy, a nawet jak i to się zdarzyło w tym roku, całe trzy dni od rana do nocy. Mają siłę:)

Kolejna tradycja kończąca miesiąc czerwiec, to Midsummer Eve bądź Sankt Hans Aften. Jest to stara Duńska tradycja, która odbywa się 24 czerwca, na sześć miesięcy przed Bożym Narodzeniem, podczas, której, ludzie zbierają się w mieście, przy jeziorach, aby wspólnie palić ogniska a w ognisku czarownice, a także by świętować i bawić się przy głośnej muzyce. W dzisiejszych czasach czarownice zostały zastąpione drewnianymi kukłami robionymi przez dzieci:)





Midsummer Eve kończy się  fajerwerkami puszczanymi prosto z jeziora.

Co myślicie o tych Duńskich tradycjach? Podobają się Wam czy wydają się staromodne? 

Pozdrawiam,
Pat.

środa, 18 czerwca 2014

The Color Run pierwszy raz w Kopenhadze

 
Color Run to bieg na 5 kilometrów, który został utworzony przez Travisa Snydera, aby zachęcić profesjonalistów i amatorów do biegania dla zabawy. Dodanie kolorów, na trasie biegu, którymi uczestnicy są obrzucani, było inspiracją z festiwalu kolorów takich jak Holi, które są hinduskimi religijnymi festiwalami.
Pierwszy bieg odbył się w styczniu 2012 roku w Phoenix w którym wzięło udział 6,000 uczestników. Idea Color Run'u przeniosła się do krajów północnej Ameryki, gdzie stały się największą serią eventów w Stanach. W 2013 pomysł rozprzestrzenił się na kraje europejskie i azjatyckie. Pierwsze 'Najszczęśliwsze 5 km na planecie" w Europie odbyło się tego roku w kwietniu w Paryżu. Pieniądze z Color Run przeznaczane są na organizacje charytatywne, pieniądze zebrane w Danii przeznaczone będą na organizacje pomagającą ludziom walczącym z rakiem. 




Miałam przyjemność brać udział w biegu i wiem, że w przyszłym roku też wezmę udział. Atmosfera była świetna, uczestnicy poprzebierali się w śmieszne stroje, jedni biegli, inni szli a na stacjach z kolorami wygłupiali się w najlepsze. Każdy przybijał sobie piątki i nawet dzieciaki kibicowali uczestnikom podczas biegu.






Najszczęśliwsze 5 km na planecie skończyło się koncertem pod gołym niebem. 









Bieg w Kopenhadze był jednym z najszczęśliwszych biegów na planecie a pomaganie potrzebującym jest zawsze dobre więc bieg Color Run jest na pewno jednym z pozytywnych wydarzeń zarówno jak i w Kopenhadze tak i na świecie.

Pat.

Ps. Więcej o biegu na Zulu the Color Run, więcej zdjęć na klik i klik

niedziela, 1 czerwca 2014

Dzień Dziecka - 5 pomysłów na spędzenie go w Kopenhadze

Jest pierwszy czerwca, Dzień dziecka a Ty dalej nie masz pomysłu gdzie zabrać swojego malucha? Spokojnie, podpowiem Ci parę miejsc w których spędzisz miło czas, a maluch przeżyje niezapomniane chwile.

1. Zoo w Kopenhadze, dość kontrowersyjne, po sytuacjach z zabiciem żyrafy i lwów, mimo to uważam, że każde dziecko powinno pójść do zoo i zobaczyć zwierzątka na żywo. Kopenhaskie Zoo jest jednym z najstarszych ogrodów zoologicznych z wieżą wysoką na 43 metry z której można obserwować zoo a także pobliską zieleń. W Kopenhaskim Zoo można zobaczyć zwierzęta z okręgów polarnych, azjatyckie słonie, lwy, afrykańskie impale, okapi, zebry i hipopotamy. Tropikalne Zoo zachwyca kolekcją motyli i ptaków a zoo dla dzieci to fajna możliwość zobaczenia z bliska i dotknięcia krowy, kozy, świni, konia czy lamy. 

 źródło google.pl
1ego czerwca Zoo otwarte jest od 10 d 18. Cena biletów za osobę dorosłą to 160 koron, dziecko od lat 3 do 11 - 95 koron.Strona Zoo.

2. Bakken, jest to najstarszy park rozrywki na świecie, liczy 431 lat, znajduje się w lesie z ponad 400letnimi drzewami i z 2000 gatunków łosi. Bakken oferuje 34 kolejki górskie, z najnowszym Tornado, który daje efekt 5G, wieże spadkowe, przejażdżki, gry i strzelanie. Jest miejscem dla całej rodziny, można wypocząć, zorganizować piknik a wieczorem posłuchać kabaretu, w którym kobiety śpiewają frywolne piosenki z przed 130 lat. 


Wejście do Bakken jest darmowe, zjazdy kosztują 249 koron, Mini zjazdy (dla dzieci do 115 cm) 179 koron. Godziny otwarcia 1ego czerwca od 12 do 22. Strona klik.

3.Den Blå Planet, największe Akwarium w Północnej Europie, które daje wrażenie bycia pod wodą. Akwarium oferuje różnorodne ryby z całego świata, rośliny a także zwierzęta. Największe akwarium z rekinami młotami, węgorzami, murenami i płaszczkami znajduje się w jego centrum. Można podziwiać także ryby i koralowce z Rafy Koralowej, roślinność Amazonii wraz z motylami i różnorodnymi ptakami a takżę piranie i anakondy. 


źródło google.pl
Godziny otwarcia od 10 do 18. Ceny biletów, osoba dorosła 160 koron, dziecko (3 do 11) 95 koron. Strona Den Bla Planet.

4. Tivoli, drugi najstarszy park rozrywki na świecie, oferujący dużą ilość rollercoasterów, przejażdżek, kolejek górskich, karuzel. Jest miejscem dla każdego dziecka ale można też odpocząć w jego ogrodach, posłuchać muzyki, zobaczyć przedstawienie i zobaczyć cudowne fajerwerki co sobotę, przed zamknięciem parku.



Godziny otwarcia od 11 do 23. Zjazdy 199 koron, wejście (bez zjazdów) osoba dorosła 139 koron. Strona Tivoli.

5. Experimentarium, jedna z fajniejszych atrakcji dla dziecka, jak i dla dorosłego. Experymentarium zapewnia zabawę na wysokim poziomie a także prezentuje doświadczenia fizyczne i matematyczne. Do końca tego roku zaplanowany jest temat sportów zimowych gdzie jest możliwość ich doświadczenia, sprawdzenia swoich umiejętności i dowiedzenia się więcej na temat ich fenomenu. Na chwilę możesz być komentatorem sportowym, możesz tworzyć lodowe kryształy, zbudować igloo, rzucać śnieżkami, sprawdzić się w slalomie gigancie czy być gwiazdą jazdy figurowej. Experymentarium to zabawa dla całej rodziny.


Godziny otwarcia od 10 do 18. Dzieci do lat 2 wejście gratis, od lat 3 do 11 - 105 koron, osoba dorosła 160 koron. Strona klik.


Mam nadzieję, że wybierzecie coś fajnego dla swojego dziecka i będziecie zadowoleni.

Wszystkiego dobrego dla Maluchów,
Pat.











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...