Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 24 stycznia 2015

Tag: 50 faktów o mnie

Tag: 50 faktów o mnie już od jakiegoś czasu krąży po internecie, postanowiłam i ja z niego skorzystać, odbiega to trochę od wpisów, które zawsze piszę ale chciałabym Was poznać i abyście Wy poznali mnie :) Piszcie więc w komentarzach fakty o sobie, poznajmy się :)




1. Jestem jedynaczką, która zawsze chciała mieć rodzeństwo, zazdrościłam wszystkim moim koleżanką, które rodzeństwo miały a fakt ten podkreślałam mówiąc, "jak fajnie, że masz rodzeństwo, masz z kim spędzać czas, masz z kim się bić i kłócić". Byłam świadkiem wielu 'wojen' pomiędzy rodzeństwem i wtedy wydawało mi się to takie super.. :)

2. Boję się żab i pająków, żab panicznie.

3. Moja przygoda z chórem szkolnym trwała..4 godziny. Śpiewać to ja lubię, ale pod prysznicem.

4. Jeśli jesteśmy przy muzyce to, znam bardzo, bardzo dużo piosenek na pamięć, zwłaszcza tych anglojęzycznych. Wystarczy, że dwa, trzy razy usłyszę piosenkę i tekst jest już u mnie w głowie. Jeszcze jako nastolatka mieszkająca w domu, słuchałam radia i zawsze, ale to zawsze śpiewałam piosenki, wtedy Tato mówił, 'żeby tak szybko nauka wchodziła Ci do głowy jak te piosenki'.

5. Przez całą podstawówkę miałam świadectwa z czerwonym paskiem, w gimnazjum i liceum moja średnia oscylowała w granicach tej paskowej.

6. Uwielbiam żelki, zwłaszcza te z kwaśną posypką. Z każdego wyjazdu do Niemiec do rodziny, przywoziłam całe pudełka kwaśnych żelków, bo tam kosztują 1-2 euro, żal było nie korzystać :)

7. Dwa tygodnie przed komunią, wywróciłam się na rowerze i zdarłam sobie.. brodę. Moja Mama o mało nie dostała zawału jak przyszłam do domu zapłakana i zakrwawiona. Na zdjęciach z komunii prezentuję się 'pięknie' ze zdartą brodą.

8. Nie lubię, wręcz nienawidzę przedmiotów ścisłych. Matematyka, chemia i fizyka to była moja zmora w szkole..

9. Kocham psy! Marzę o tym, żeby w przyszłości mieć psa, a nawet dwa. Kiedy na ulicy mijam kogoś z psem, to muszę ich zaczepić i pogłaskać psiaka.

10. W przedszkolu ugryzł mnie pies, po czym mam małą bliznę na zewnętrznej stronie lewej dłoni.

11. Bardzo boli mnie krzywda zwierząt i za każdym razem kiedy widzę gdzieś na internecie zdjęcie, filmik ze zwierzętami, którym dzieję się krzywda - płaczę. To są istotki, które nie mogą się obronić i nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie są tacy podli i je krzywdzą.

12. Uwielbiam wolontariaty i mam ich kilkanaście na koncie.

13. Jako dziecko byłam tak chora, że musiała przyjeżdżać pielęgniarka i dawać mi zastrzyki w tyłek, jak tylko widziałam samochód lekarza, chowałam się za kanapę, żeby nie mogli mnie znaleźć :)

14. Jako nastolatka przez dwa lata nosiłam stały aparat ortodontyczny, którego nienawidziłam. Chłopaki nie dawali mi żyć, docinkom nie było końca.

15. Jestem krótkowidzem, moja wada jest wysoka, na prawym oku -4,5 a na lewym -5.

16. Jako dziecko uwielbiałam Majkę Jeżowską, do dzisiaj mam kasety z jej piosenkami.

17. Mam dwie przyjaciółki, które poznałam poprzez mojego pierwszego bloga, którego założyłam jak miałam 15 lat.

18. Mój pierwszy telefon dostałam w wieku 14 lat i od tamtej pory mam ten sam numer.

19. Ze względu na problemy z żołądkiem, parzę pomidory i ściągam z nich skórę.

20. Mam bardzo dobrą, analityczną pamięć. Mój chłopak mówi, że powinnam pracować w FBI, bo wszystko zawsze pamiętam i nic się przede mną nie ukryje.

21. Jako nastolatka miałam więcej kolegów niż koleżanek.

22. Nienawidzę jak ktoś kłamie.

23. Moją ulubioną książką jest Ania z Zielonego Wzgórza i jej dalsze części. Mam także ekranizacje tej książki, którą oglądam co jakiś czas.

24. Mam bzika na punkcie 'Przyjaciół' mogłabym go oglądać cały czas, a umożliwiają mi to powtórki na ComedyCentral i śliczny box z wszystkimi seriami, który dostałam w zeszłym roku pod choinkę.

25. Bardzo dużo analizuję i zastanawiam się 'co by było gdybym..'

26. Moje trzecie imię, z bierzmowania, to Anastazja.

27. Nie odbieram gdy ktoś dzwoni z zastrzeżonego numeru.

28. Nienawidzę gdy ktoś mówi do mnie Pati. Gdy studiowałam wszystkim obcokrajowcom ciężko mówiło się Patrycja, z polską wymową z 'y', mówili Pat i tak zostało do dziś.

29. W okresie liceum często jeździłam z dziewczynami na dyskoteki, wtedy naszym ulubionym napojem alkoholowym było kamikadze.

30. Teraz wolę białe wino, pół słodkie.

31. Pierwszy raz włosy zafarbowałam w wieku 20 lat, na rudo, od zawsze mi się marzył ten kolor. Teraz przeszłam już prawie do swojego naturalnego koloru. Wcześniej jako nastolatka farbowałam się szamponetkami na kolor wiśniowy bądź miedziany, potem na szczęście tylko brąz.

32. Jestem alergikiem.

33. Moje 'naturalne' włosy są falowane, kręcone, przez pewien okres czasu nawet nosiłam naturalne, ale zdecydowanie wole proste.

34. Nie wymawiam poprawnie litery 'r' i nie potrafię 'rowerkować' czyli powtarzać 'rrrrrrr'.

35. Od 7 roku życia przez parę lat jeździłam na kolonie i obozy. Jak z nich wracałam, zawsze prosiłam mamę, żeby zrobiła pomidorową i naleśniki, był to mój obowiązkowy obiad popowrocie :)

36. Po podstawówce ścięłam włosy na chłopaka, najgorszy okres w moim życiu był wtedy gdy odrastały i zaczęłam je zapuszczać, nigdy więcej.

37. Uwielbiam jeździć samochodem.

38. Urodziłam się 13ego.

39. Bardzo często marzną mi stopy.

40. Mam dużą kolekcję kubków.

41. Zawsze marzyłam o tym, żeby otworzyć kawiarnię i mieć własną księgarnie bądź bibliotekę.

42. Boję się, że.. 'narobi' na mnie ptak, gdy widzę gołębie siedzące na latarniach, omijam je.

43. Uwielbiam białą czekoladę.

44. Wolę nosić zegarek na prawej ręce.

45. Zawsze mam przy sobie aparat, a z wakacji zawsze przywożę ponad 1000 zrobionych zdjęć.

46. Mam silną wolę, robi ze mną, co chce.

47. Jako dziecko panicznie bałam się wody. Przy każdym wejściu do morza/jeziora, rozgrywał się horror.

48. Marzy mi się willa w Toskanii.

49. Jako nastolatka nie tolerowałam ubierania się na cebulę, było mi gorąco, nie zapinałam kurtki, nie nosiłam szalika. Teraz sobie tego nie wyobrażam, gruba kurtka, szalik, rękawiczki i kaptur to obowiązek w zimie. Ma mi być ciepło i już :)

50. Od 2009 roku mieszkam w Danii.

I jak, łączy nas coś? :)

Miłego weekendu,
Pat.

 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Ciekawostki o Danii #4


Bez zbędnych wprowadzeń - zapraszam na kolejną dawkę ciekawostek o Danii.

1. Duńczycy dużą uwagę przykładają do ochrony środowiska - w domach obowiązuje segregacja śmieci, w każdym domu wisi plan, na którym można znaleźć daty wywozu konkretnych śmieci. Około 60% odpadów w Danii podlega ponownemu przetworzeniu.

2. Język duński, a w zasadzie jego wymowa, nie jest podobna do żadnego z języków skandynawskich. Pozostali Skandynawowie nazywają język duński - chorobą gardła. Przy wymowie trzeba troszkę zmienić struny głosowe, tak aby wydawały chrapliwe spółgłoski. W języku tym wymawia się aż 22 spółgłoski, dla porównania w języku polskim tylko 8.

3. W 2010 roku Dania liczyła 5,5 miliona mieszkańców, a ponad 13 milionów świń. Dania jest jednym z największych producentów wieprzowiny i bekonu.

4. 62% powierzchni Danii to pola uprawne.

5. Flaga Danii jest najstarszą. Legenda głosi, że 800 lat temu podczas wyprawy duńskiego króla Waldemara II, flaga spadła z nieba, król podniósł ją i wygrał bitwę.

6. Pierwszy ludzik LEGO powstał w 1974 roku, 41 lat temu.

7. Przed sklepami wystawione są artykuły tam sprzedawane, np. wchodząc na pocztę, na półkach, przed okienkami powystawiane są koperty, pudełka, długopisy, kartki pocztowe, kartki okolicznościowe. Nikt tego nie pilnuje, nic nie ginie.

8. W Danii pracownikom przysługuje 5 tygodni płatnego urlopu, kwota za te tygodnie waha się pomiędzy 1,5 a 2 miesięczną regularną wypłatą.

9. Po utracie pracy, bezrobotnemu przysługuje, po polsku, tzw. bezrobocie. Wysokość jego to 80% poprzednich zarobków, bądź 100% poprzednich zarobków, jeśli dana osoba opłacała 'ubezpieczenie wypłaty na wypadek utraty pracy'. Bezrobocie przysługuje przez okres 2 lat, w najbliższym czasie ma się zmienić, wzrosnąć do lat 3.

I jak tym razem? Dowiedzieliście się czegoś nowego? :)

Miłego,
Pat.

niedziela, 18 stycznia 2015

Przegląd tygodnia w zdjęciach #5

Ostatni tydzień prawie cały przeleżałam w łóżku, dopadł mnie jakiś wirus i nie chce odejść. Na początku nie było tak źle, dopiero na 3 dzień rozłożyło mnie kompletnie. Łóżko, chusteczki, gorące herbaty, dużo dużo soków i witamin, a dalej nie puściło. Idealnie nie jest, ale jestem już w stanie przespać całą noc bez bólu głowy i budzenia co godzinę.

Zapraszam na zdjęcia z tego tygodnia, w wersji dość chorobowej..:)

1. 3. Początek tygodnia zapowiadał się dobrze wpadłam w wir planowania i notowania z Kalendarzem Dobrych Myśli i Organizerem @DesignYourLife.
2. Książka do poduszki, tym razem padło na 'Pytania o Hollywood' Ani Wendzikowskiej, bardzo przyjemna książka.
4. W poniedziałek, postanowiłam dołączyć do wyzwania #30DNIFIT, więcej o wyzwaniu u DrLifestyle.



1. A potem przyszło choróbsko..
2. Rozgrzewałam się zupami.
3. Piłam płynne witaminki i..
4. ..dalej się kurowałam.



1. Sok pomarańczowy, sok grejpfrutowy, owoce, dużo owoców! Wyzwanie fit w pełni :)
2. Łóżko przez ten tydzień stało się moim przyjacielem, nie chciałam z niego wychodzić. No bo jak człowiek chory, zmęczony to po co wychodzić z łóżka, sami powiedzcie?!
3. Będzie koncertowo! Już nie mogę się doczekać!! Bilety już wydrukowane, więc teraz tylko czekanie! :D
4. W przeciągu tygodnia mieliśmy cztery pory roku. Pogoda zmieniała się z godziny na godzinę i z dnia na dzień, trochę cieszyłam się, że nie musiałam nigdzie wychodzić. Był grad..


1. ..a potem śnieg. Godzinę później różowe niebo i piękne słońce, a parę godzin później.. ulewa.
2. Jadłyście kiedyś grejpfruta w ten sposób?! Jak byłam mała, Babcia zawsze obierała mi grejpfruta ze skórki, tak smakował najlepiej i znikał w przeciągu chwili :)
3. Zapomniałam już o połączeniu wody z cytryną. Dziękuję Soniu, za przypomnienie o tym pysznym napoju! Kolejne witaminy, zawsze mile widziane!
4. Kolejna gra planszowa, zwariowałam na ich punkcie w zeszłym roku. Tak bardzo lubię je rozpakowywać i przeglądać wszystkie karty, pionki, czytać instrukcje obsługi i zasady! Ile radości! :)


A Wam jak minął tydzień?

Miłego kolejnego,
Pat.

czwartek, 15 stycznia 2015

New in czyli nowości książkowe #2


Po każdym wyjeździe do Polski wracam z nowymi książkami, liczba ich waha się od 6 wzwyż, tak na prawdę dopiero po przyjeździe zastanawiam się, gdzie ja to wszystko upchnę, bo miejsca co raz mniej.. Marzy mi się, kiedyś w moim przyszłym domu, cała ściana z regałami wypełnionymi książkami, jestem coraz bliżej. Jeszcze jako dziecko, nastolatka czytałam dużo i cały czas, z biblioteki też wracałam z ogromną ilością książek i niedługo potem szłam po nowe. Kiedy studiowałam ilość czytanych przeze mnie książek trochę spadła, ale powoli wracam do czytania. Z wyjazdu świątecznego do Polski, przywiozłam ich 13ście, postanowiłam więc podzielić je na dwa wpisy, żeby dawkować tę radość :)


Jak stać się szczęśliwym człowiekiem - Ani Kęski, śledzę jej bloga już od jakiegoś czasu i osobiście jej kibicuję. Książki byłam ciekawa, bo blog Ani jest bardzo pozytywny i na prawdę wartościowy, dobrze czytać coś, co piszę się z własnego doświadczenia. Jestem ciekawa Ani sposobów na bycie szczęśliwym bo chyba każdy z nas chce być szczęśliwy, to czemu nie zarażać się tym od innych?!

Pytania o Hollywood - Ani Wendzikowskiej, tę książkę tak na prawdę wzięłam ze względu na to, że wywiady Ani śledzę regularnie i zawsze czekam na te nowe, a gdy nie mam okazji oglądnąć ich w programie, nadrabiam poprzez oglądanie online. Zawszę lubiłam jej styl rozmawiania z gwiazdami, taki spokojny, opanowany. Jej wywiady są zawsze ciekawe i interesujące, więc chciałam się dowiedzieć jak to wszystko wygląda 'od kuchni'.

Masa o pieniądzach polskiej mafii - kolejna część, zaraz po "Masa o kobietach polskiej mafii". Pierwsza część była dość brutalna, momentami wręcz obrzydliwa ale moim zdaniem warto przeczytać .

Fifa Mafia - Thomas Kistner, kolejne machlojki, kolejne przekręty. Czy w tym świecie już na prawdę, nie ma zasad? Czy wszystko da się załatwić pieniędzmi, układami? Przeczytam, dowiem się.

Porada na radę - Jakub Porada, oglądacie Jego rady na tanie podróże? Nie?! To koniecznie nadróbcie. W DD TVN, w swoich reportażach pokazuje, jakie tanie bilety znajduje do różnych zakątków świata, jak tanio zjeść, przespać się i zwiedzić. Ograniczenie kosztów i podróże po różnych miejscach na świecie?! Poproszę.

Na granicy zmysłów - Przemek Kossakowski, Jego program w telewizji zrobił furorę, sama oglądałam go z ogromnym zaciekawieniem i zdziwieniem, że ludzie na prawdę, żyją w przeświadczeniu, że znachorzy, egzorcyści czy szamani są w stanie uleczyć ich choroby, problemy.
 
Z okazji 2015 postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym u Dzosefinn -  
Przeczytam tyle ile mam wzrostu, o wyzwaniu możecie przeczytać TUTAJ.

Znacie te książki? Ciekawa jestem Waszej opinii.
Czytałyście je a może chciałybyście którąś przeczytać?

Oprócz książek, z Polski przywiozłam też kosmetyki.
Od jakiegoś czasu chodziła za mną kolekcja Ziaja Liście Manuka, skusiłam się na nią, bo muszę przyznać, że bardzo przepadam za Ziają i jej niektórymi produktami. Od lat używam maski z zielonej glinki i jestem z niej zadowolona. Ciekawa jestem efektów po tej kolekcji.

Używałyście tego zestawu? Co możecie na jego temat powiedzieć?


Płyn micelarny z Garniera przypadł mi do gustu przy ostatniej mojej wizycie w Polsce, nie podrażniał skóry, radził sobie bardzo dobrze z makijażem i skóra była bardzo przyjemna po jego użyciu.

Na żel peelingująco-rewitalizujący z tej samej firmy skusiłam się ze względu na zapach i tego grejpfruta, bardzo lubię kosmetyki z tym owocem. Jakiś czas temu używałam pilingu do ciała z grejpfrutem i byłam bardzo zadowolona z efektów, a zapach ..cudo!

Krem pod oczy i na powieki przeciw zmarszczkom z Ziaji, no bo kiedy zacząć zapobiegać zmarszczkom jak nie teraz?



Miłego,
Pat.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Ostatnie dni 2014 roku - Kłodzko i Zieleniec.

Dwa tygodnie w Polsce bardzo szybko minęły, wolne ma to do siebie, że przelatuje między palcami. Korzystając z okazji, że Mój Chłopak nie był na Twierdzy Kłodzkiej, drugiego dnia świąt wybraliśmy się na jej zwiedzanie. Wybraliśmy tylko część górną z tarasem widokowym bo za zimno było, żeby wybrać też podziemną trasę turystyczną, nadrobimy w cieplejszych miesiącach. Historia Twierdzy jest bardzo rozbudowana, nie łatwo wszystko zapamiętać, przedstawię Wam główne informacje, żebyście choć trochę wiedzieli o czym mowa :)

Twierdza ma bardzo bogatą historię, pierwsza wzmianka o grodzie obronnym na Górze Fortecznej w Kłodzku pochodzi już z 981 roku. Prawdopodobnie były to drewniane budynki otoczone palisadą, które zdobył i spalił czeski książę Sobiesław, w 1129 roku odbudował on gród. W ponad 200 lat później zamek stał się komfortową rezydencją, w którym znajdowała się siedziba władcy hrabstwa kłodzkiego.W XVI wieku twierdza została rozbudowana i umocniona o fortyfikacje.
W 1945 roku twierdza odbywała rolę militarną oraz funkcjonowała jako więzienie. Jednym z pierwszych więźniów był pruski oficer Friedrich von der Trenck, został skazany za romans z królewską siostrą, jemu jako jednemu z nielicznych udała się ucieczka z twierdzy. W okresie II wojny światowej, twierdza była filią obozu Gross-Rosen, przebywali w niej jeńcy wojenni, dezerterzy z armii niemieckiej oraz podejrzani o działania na szkodę Rzeszy. Twierdza była więzieniem dla więźniów politycznych, miejscem kaźni i obozem pracy.
W 1960 roku, Twierdza została oficjalnie uznana za zabytek i udostępniona turystom. Część fortyfikacji udostępniona turystom to zaledwie 10% całego obiektu. Z bastionów górnych i tarasu widokowego rozpościera się piękna panorama miasta oraz góry otaczające Ziemię Kłodzką.
Twierdzę można zwiedzać także od podziemi gdzie czeka na nas przejście ponad kilometra z kilkudziesięciu kilometrów na które składa się sieć podziemnych chodników kontrminerskich.
Twierdza to miejsce pełne tajemnic, z wieloma historycznymi wydarzeniami o których można dowiedzieć się od przewodników oprowadzających po Twierdzy.

Z góry cały fort prezentuje się bardzo pięknie, prawda?

Mury Twierdzy są grubości do 4ech metrów a okna bardzo wąskie, przez co była bardzo trudna w splądrowaniu.

Podczas zwiedzania środkowych komnat i Wielkiego Kleszcza możemy zobaczyć plan Twierdzy i cały jej układ, oraz zobaczyć jak w tamtych czasach wyglądali żołnierze Hrabstwa Kłodzkiego a także od kogo 'ściągali' swoje mundury.

Taras widokowy to przepiękne miejsce, idealne do zwiedzania górnej części Twierdzy są te słoneczne dni, bo wtedy najlepiej prezentuje się panorama miasta oraz można zobaczyć góry otaczające Ziemię Kłodzką.





A tutaj już panorama miasta w całej okazałości (kliknij na zdjęcie a zobaczysz je w większym formacie).


Po zwiedzaniu tarasu widokowego udajemy się na ostatnią, najwyższą część Twierdzy - donjon, gdzie w okresie letnim odbywają się koncerty i inne przedsięwzięcia muzyczne, warto przyjechać na Dni Kłodzka, kiedy to odbywa się inscenizacja bitwy. 



Jak Wam się podoba Kłodzko i Twierdza?
Zapraszam każdego do odwiedzenia mojego rodzinnego miasta, nie zawiedziecie się, jest prześliczne! :)

Po świętach i zjedzeniu przeogromnej ilości świątecznego jedzenia, przyszedł czas na ruch i spalanie dodatkowych kalorii. W końcu przyszedł wyczekiwany przez nas długo czas kiedy jechaliśmy na szusowanie do Zieleńca. Pogoda była po naszej stronie i już drugiego dnia świąt polepszyła się, temperatura spadła poniżej zera, co umożliwiło uruchomienie armatek śnieżnych a w nocy były opady śniegu, które tylko polepszyły fakturę stoków.

Takie widoki mogą cieszyć tylko i wyłącznie w górach, kiedy wiesz, że za niedługo wybierasz się na stok! :)


W ciągu dnia na stokach było bardzo dużo dzieciaków uczących się jeździć więc odpuściliśmy sobie jazdę dzienną choć muszę przyznać że na początku nie chciałam, chciałam jak najwięcej korzystać z dni, które tam byliśmy, ale zdecydowanie lepiej jeździło się wieczorem, mniej ludzi, lepsze warunki, szusowanie idealne, a nogi i po 6 godzinach dawały znać, że mają dość. W ciągu dnia odpoczywaliśmy albo w pokoju, albo w restauracji przy grzańcu i małych pysznościach. 





Jazdy nocne były już spokojniejsze, mniejsze kolejki do orczyków, mniej dzieciaków jeżdżących i szalejących na stoku, więc spokojnie można było ćwiczyć swoje umiejętności. Od chyba zawsze chciałam nauczyć się jeździć na snowboardzie, w zeszłym roku spróbowałam i nie szło mi w ogóle, większość czasu spędziłam na tyłku bądź na rękach. Nie potrafiłam zjechać, ani się zatrzymać, ustać, nic, nie szło mi ewidentnie. Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy, snowboard nie jest dla mnie, zostałam więc przy nartach i w tym roku wyjeździłam się za wszystkie czasy. Przez 4 dni, kiedy byliśmy w Zieleńcu, warunki były wręcz idealne do jazdy, w nocy padało, więc od rana można było się cieszyć dodatkową warstwą śniegu. Temperatura była na minusie więc stoki były dodatkowo dośnieżane, wiał lekki wiaterek więc przyjemnie się jeździło. Przy większym ochłodzeniu ciała, grzanie zapewniał grzaniec galicyjski i można było wracać na stok.



Szczerzę muszę przyznać, że ośnieżone stoki, choinki i drzewa prezentują się pięknie! 


A górne stoki, te przy Pomarańczowej Kanapie Winterpol wyglądały magiczne, gruba warstwa śniegu zalegała na choinkach, które wyglądały tak, jak zaraz miały by się ugiąć. Mam dla Was filmik z przejażdżki właśnie tą kanapą, gdzie możecie zobaczyć jak prezentował się Zieleniec z góry i jak wyglądają Jego górne stoki. Zapraszam na film, KLIK. A oprócz filmiku, zdjęcia, sami powiedzcie, czy tam nie jest pięknie!?











Wyjeżdżaliśmy zadowoleni i z małym niedosytem, że nasze szusowanie trwało tak krótko, za rok nie odpuszczamy i wybieramy się na dłuższy pobyt do Zieleniec Ski Arena :)

niedziela, 11 stycznia 2015

Przegląd ostatnich tygodni w zdjęciach #4


Doszłam do wniosku, że skoro w zeszłym roku, na początku istnienia bloga, wpisy z przeglądami tygodnia cieszyły się popularnością to wrócę do nich w tym roku, systematycznie, co niedzielę o 14ej. Skoro coś się podoba, to czemu nie!? Sama lubię oglądać, przeglądać zdjęcia na innych blogach, więc wpisy te będę robić z ogromną przyjemnością. Część zdjęć pewnie znajdziecie na moim Instagramie, a reszta ciekawych, mam nadzieję, wyląduje na blogu. Dzisiejszy przegląd będzie dość nietypowy, bo będzie przeglądem z ostatnich tygodni 2014 i początku 2015, mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają, serdecznie zapraszam :)


1. Rozpoczynamy nasz urlop, za chwilę lądowanie w Gdańsku i dalsza podróż do Wrocławia, ale na razie, cieszmy się widokami.
2. Pierwsze dni w Polsce spędziłam u Ani, Rafała i maleńkiej Ninki, dwa wesołe dni z Najbliższymi. Tęsknie za Wami.
3. Dni przed samymi świętami owocowały w spotkania z przyjaciółmi, dłuższe i krótsze.
4. Ubieranie choinki nie należy do moich ulubionych rzeczy związanymi ze świętami, ale na koniec i tak prezentuje się bardzo ładnie, a ręcznie robione duńskie ozdoby wypełnione smakołykami robiły furorę.


A czym byłyby święta bez pierogów ruskich, prezentów pod choinką, Kevina i pierniczków? I oczywiście dodatkowych kg z tego całego wielkiego obżarstwa? U mnie święta odbywały się dosłownie przy stole w rodzinnym gronie, raz u jednych a raz u drugich, zmieniały się tylko stoły i potrawy, ale to święta, więc jestem usprawiedliwiona prawda?! :)


1. Ktoś tam na górze o nas pomyślał i drugiego dnia świąt po obudzeniu ujrzeliśmy śnieg! Wiedzieliśmy że nasz wypad do Zieleńca się uda bo opadów śniegu w nocy było jeszcze więcej, szusowanie zapowiadało się bosko!
2. Kłodzko, moje rodzinne miasto. Minęło już trochę czasu kiedy ostatni raz byłam na Twierdzy, trochę się pozmieniało, ale widok od lat taki sam, przepiękny.
3. Pierwsza jazda nocna w Zieleńcu, pierwsze porządne opady śniegu i zadowolenie, że w końcu jesteśmy, bo przecież tyle czekaliśmy! :)
4. No to jedziemy do góry! Snowboard, mimo chęci i pragnień, nie jest dla mnie, zostałam przy nartach, i wyjeździłam się za wszystkie czasy.


A czym byłyby góry bez ogromnej ilości ludzi na stokach, obolałych stóp po tych cholernie niewygodnych butach na narty, rozgrzewającego grzańca i smażonego sera!? No właśnie czym? :)


1. Udało mi się załapać na kawę w CoffeeHeaven w świątecznych kubkach z Mikołajem i Bałwankiem :) latte macchiato od razu lepiej smakowało.
2.Na koniec roku, do skutku doszło wyczekiwanie spotkanie z Moją Sonią z bloga, Refreshing Mind of Slonku, serdecznie do Niej zapraszam. Jeszcze się zobaczymy w tym roku Mała :)
3. Witaj 2015! Mała Ninka tak cieszyła się Nowym Rokiem, że imprezę trzymała praktycznie do samego rana, ot balangowiczka!
4. I czas na powrót do Danii, dlaczego czas wolny mija tak szybko?!


1. Pierwszy tydzień nowego roku obfitował w piękne poranki i zachody słońca, na koniec tygodnia przyszedł sztorm, witamy w Danii.
2. Rozpakowywanie walizek zajęło mi bardzo dużo czasu.. pierwszy tydzień był na prawdę nieogarnięty, już powoli wracam na normalne obroty, Wam też było tak ciężko wrócić do obowiązków po świętach?!
3. Urodziny szefa w pracy, coś pięknego, dużo prezentów, dużo podziękowań i standardowo ogrom flag oznaczających tę okazję :)
4. Brakowało mi tej idealnej kawy, czyż to latte macchiato nie jest idealne?! Chyba sprawię sobie taki ekspres do mojego przyszłego domu.

Tymi zdjęciami kończę przegląd ostatnich tygodni, jak Wam się podobały?
Jak minął Wam pierwszy tydzień w pracy po świętach?

Miłej niedzieli,
Pat.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Najpopularniejsze wpisy poprzedniego roku - podsumowanie 2014.

Czas na wolnym mija szybko, bardzo szybko, dwa tygodnie w Polsce jak z bicza strzeliły, ledwo co przyjechałam i zaraz trzeba było wracać..ale o wyjeździe do Polski kiedy indziej. Dzisiaj chciałam podsumować 2014 rok, od tej blogowej strony. 

Blog powstał w kwietniu zupełnie przypadkiem, bo nie wierzyłam, że pociągnę go przez dłuższy czas, a jednak. Przez te 9 miesięcy, napisałam 71 postów, o różnej tematyce, z czego 17 było związanych z Danią, mało, w tym roku będzie więcej, zobaczycie. Mam parę pomysłów na rozwinięcie bloga i liczę na to, że uda mi się je zrealizować, nie chcę nic na razie precyzować, żeby nie zapeszyć, ale proszę Was o trzymanie kciuków. Opublikowanych zostało ponad 200 komentarzy, za które bardzo serdecznie dziękuję, dziękuję za każdą odsłonę bloga, każde przeczytane słowo i za każdego czytelnika, liczę na to, że w tym roku, ta liczba urośnie. Dużą popularnością cieszyły się wpisy o Danii, Duńczykach, absurdy i ciekawostki, w tym roku postaram się o większą ich ilość i systematyczne posty, konkretnie w tym kierunku. Będę chciała bardziej przybliżyć Wam ten kraj, mieszkańców a i samą Kopenhagę.


Nie chcę wypisywać Wam najpopularniejszych linków punkt po punkcie, więc zamieściłam je w tekście, klikając na zaznaczone słowo, przeniesiecie się do wybranych tekstów z tamtego roku, które przypadły Wam do gustu.

Z zeszłorocznych wpisów największą popularnością cieszyły się te o Nauce duńskiego, spora dawka praktycznych informacji o przyjeździe do Danii a także sposoby jak taniej kupić w Kopenhadze. Ciekawi byliście jak wygląda Polska szkoła w Kopenhadze i jak szło mi na EccoWalkathonie i  gdzie jest najlepsze sushi w mieście a także jak wyglądają studia w Danii. Interesowaliście się prawdami o Duńczykach i absurdami z jakimi można się spotkać w tym kraju.

Z rzeczy bardziej przyziemnych to sprawdzaliście co lubię jeść, pić, a co pałaszować w wolny dzień. Zaglądaliście też do mojej przestrzeni tu i tam,  sprawdzaliście co lubię oglądać wieczorami, jak leczę przeziębienie i jak idą mi domowe porządki. Dowiedzieliście się też jaka jest moja opinia na temat Turcji, jak minęły mi tam wakacje i jak to wszystko wyglądało.

No i jeden z ważniejszych - sprawdzaliście jak pomóc psiakom :)


W tym roku odmienię bloga, na lepsze!
Witajcie w 2015!


Pozdrawiam,
Pat.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...